Zdaniem mojej matki,nie ma przedemna zadnej przyszlosci,niegdy nie poradze sobie w zyciu,a to tylko dlatego ze nie umialam pokroic pieczarek.Czy to moja wina,ze mi sie lamaly?Moze tego nie umiem,ale czy wszyscy musza zawsze wszystko umiec?
Moze to i moja wina,bo mialam jeden z takich dni,w ktore najchetniej przelezalambym gdzies pod Placzaca Wierzba.
Przepieknie mnie tym zdolowala,coraz bardziej doprowadza do tego,ze sie neinawidze.Znalazlam zyletki,gdyby ni efakt,ze lubie igraszki pocielambym sie,a tak tylko porysowalam sie cyrklem.