Made by Umi

No tak,koniec weekendu.Koniec lazenia z Kamila i Oliverem po lesie,koniec przesiadywania na bruku z nia,Beata i Janete,rysujac na chodniku i obrzucaniem kamyczkami okna..Koniec wracania poznymi liniami..koniec niezaleznosci..
Jutro znowu zacznie sie mlyn,znowu codzienna harokwa,powtarzane ciagle tych samych czynnosci.Powrot mdlosci na mysl o tej monotonnosci..
Kolejny przyzyty dzien,kolejny tydzien,miesiac z niewielkimi roznicami..