pchle-przyspiewki blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 10.2003

    Obejrzalam „Blair Witch 2″,nie przymkne oka,nawet jesli nie bylo take straszne jak czesc I.Chyba dlatego nie ogladam za duzo filmow,za bardzo sie wczowam w tresc,a potem odbija mi wyobraznia.Cien wieszaka staje sie kobieta,szum za oknem znakiem,czegos co moze nadejsc.Obrazy przed oczami po ich zamknieciu,inne wersje scenarjusza..co by bylo jesli/kiedy/gdyby…Bede musiala spac u rodzicow,bo wiem ze jelsi zgasze swiatlo to nie wytrzymam.
    No a za tydzien pokaza pierwsza czesc,oczywiscie jej nie pregapie…tylko co to bedzie po zakonczeniu…. :{

    Kolejna zmiana szablonu.
    Podobal mi sie.Kredki…kolorowe,ale i ciemne,troche jak zycie.
    Majstrowalam przy nim wczoraj wieczorem,nic nie wyszlo,a dzis jak nic wszystko poszlo dobrze.
    Z tego moral taki : „Dzieci,nie bawcie sie html o 1 rano” :]

    …czyli Ania zmowila caly rozaniec !
    Z wlasnej woli wydarzylo sie to chyba 5 lat temu…
    Podejrzewane jest dzialanie rozmanajacych sie aniokow w pokoju…
    …wspomnienia przeminietej zimy.Pol zalanych bialym przescieradlem,aniolki robione na nich z bratem.Slizgawki na jeziorze i balwana pod gankiem.Blyszczace lampki na choince,czerwone bambki nad nami..
    Dzien popruszyl pierwszy snieg.Nie utrzyma sie,to wiem,ale jest,widac go.Malutenke biale platki,spadajace raz rzadziej raz gesciej.Rozpuszczajace sie po dotknieciu powierzchni,slabe musniecie na twarzy.Maly oznak nadchodzacej zimy…
    Srodek pazdziernika a ja biore sie za swiateczne dekoracje :D No,lepiej powiedziawszy to dopiero zaczynam.
    Chcialam porobic aniolki Window Color,ale okazalo sie ze nie mam farby do konturow.Bedzie sie trzeba wybrac do miasta i kupic :] Znalazlam jednego z tamtego roku (drugi mi sie wtedy rozwalil ;( ),powiesilam na drzwi z gwiazdkami,ale matce nie pasowalo wiec przenioslam go na okno i tez ladnie wyglada :]
    Kiedy bedzie srodek listopada i ropocznie sie Advent i bede mogla popczyczepiac lampki?Mama mi wczesiniej nie da wyciagnac…
    Ah swieta,swieta…”Freu dich o Welt,der Herr ist gekommen…halleluja!”
    Postanowilam odmienic mysli;precz z pesynizmem! Dlaczego mam zamsmiecac sobei glowe i zycie niezbednymi rzeczami.Jest jak jest i niech tak bedzie.Trzeba sie cieszyc z tego co sie ma,bo zycie jest za krotkie.Trzeba dostrzegac kazda najmienjsza pocieche dnia :)
    Zmienielam ten czarny i ponutry szablon na owa wisienke.Mamy jesien,nie wiem z kad mi przyszla wisinka do glowy,ale take nieprzemyslane dzialania ten naleza do zycia.Przeciez jesli za okenem pada deszczy czy wieje wiatr nie znaczy ze ja mam sie tez tak czuc.Mi sie podoba wisienka i tyle :D
    Tak wiec krotkie podsumowanie ostatnich dni:
    Od piatku zaczely sie ferie!Dwa tygodnie lezenia w lozku do 10 rano :D Szkoda tylko ze Kamila pojechala do Polski,Janete jedzie ze pare dni…No,ale w koncu ile nas tu zostalo.A nawet jesli sie malo z kim spotkam to nie bede ubolewac,bo dni spedzone w domu i na wlasnym osiedlu tez sa zadowalajace :]
    Tato i sasiad pochloneli sie w montowaniu przez caly weekend satelity.Jak ich juz cos najdzie to nie ma przestan.Zyskalismy chyba cztery dodatkowe polskie programy,ale z tego co wiem utracilismy jeden.Nie jestem zbytnio zorjetowana,bo sie do tych spraw nie odzywam.Zreszta moj telewizor nawet nie zostal odebrany z naprawy,bo sie po 5 latach zepsul.Czy 5 letni telewizor jest stary?
    Dzisiaj potwierdzilam reklame twierdzaca,ze 50 000 wypadkow zdarza sie we wlasnym domu-sama najechalam sobie krzeslem na noge.Az krzeslo :P Paznokec pekl w kaciku jak nic,troche zsinialy,troche krwia podeszlo,ale co tam od tego jeszcze nikt nie umarl.Zreszta nawet nie bolalo:D Teraz mam tylko piekny bialy paluch od okladow z sody.Jaka trzeba byc fajtylapa zeby najechac sobie na palec ;D
    Nie chce mi sie zbytnio spac,ale pewnie padne jak susel kiedy tylko poloze glowe na poduszke.Jesli nie to sobie po prostu poleza.Jak ja lubie sobie tak czasami polezec :D
    Pytanie na zakonczenie:dlaczego lzy po ziewaniu pieka w oczy?

    Strach

    3 komentarzy

    Made by Umi

    Powoli zaczynaja sie histerie zwiazane z klasami maturalnymi.
    Przez ponad 2 godz.”nauczal” nas pracownik z Centrum Informacji Zawodowej,o ile bardziej zdeptal plany zyciowe niektorych z nas co „nauczal”.
    Ja oraz 3 dziewczyn ktore wybieraja sie ze mna do jeden z wyzszych szkol wyszly z drgawkami na calym ciele.Wiemy ze bedzie ciezko,wiemy ze moze bedziemy powtarzac klase,wiec dlaczego ani on ani nasza nauczycielka nie „podbuduja”nas na duchu tylko jeszcze bardziej doluja?
    Poszlismy do owej szkoly,wielysmy forularze wstepne…zobaczymy,poczekamy do odebrania swiadectw polrocznych..

    Made by Umi

    Pierwszy dzien w szkolnach bramach i prawie zaspalam.Naszczescie zdazylam jakos na autobus,wyszykowujac sie ultraszybkim tempie-5 min,olewajac przy tym rzeczy na w-f.Myslalam ze nam w pierwszy dzien daruja,lub nie beda wiedziali kto idzie do jakego AG,a jednak nie…okazalo sie jestem na Baddminton,czyli w grupie poniedzialkowej i ze napewno nie zrobia nam wolnego.Tak wiec chcac niechcac nie pozostalo mi nic innego jak cwiczenie w skarpetkach =D Biedaczki z bialych zrobily sie czerne.Bylo tak fajnie ze nawet nie zalowalam ze Kamila i Doro nie sa ze mna.I tak mam partnerke do grania-Efgenie,ktora kleila sie do mnie prez cale dwie godziny zwracajac sie prawie tylko po rosyjsku,a taka wspanialomyslna jaka to ja jestem udaje ze polowe rozumiem :D
    Jednyne co po powrocie bylo glupie jest to,ze sztuke mam z facetka od anglika i na dodatek bez Kamili.No,ale siedze z Jessica,wiec nie jest tak zle..no moze tylko ten bezsensowny temat…
    Wogole dzis dopiero zauwazylam jaka Jessica jest fajna.Heh,no dobra mamy dopiero 5 tydzien szkoly,w tym 3 praktyki a jest w naszej klasie dopiero od tego roku,wiec nie mialam tez kiedy zauwazyc =P
    Bah,ale sia na koniec dnia moglam wkurzyc.Jade ci ja na angelski a tu sie okazuje ze nia ma zlamanej duszy,bo kurs na dzis odwolany ! Zero kasy na komorce,brak portmonetki,nie moglam nawet zadzwonic po ojca..wiec jechalam autobusem..
    Jaka ta notka bezsensowna,ale co tam.To byl mily dzien i chcialam go utrwalic.

    Made by Umi

    Bylam dzis z Kamila na jarmarku.Niestety pojechalasmy tylko w dwojke,bo reszta – Marta,Kasia,Dennis i Partick sie wycofali.
    Nie bedac swinia,powiadomilam sms’em Pauline o naszych planach,jednak ta nie odpowiedziala.Bedac jednak szczera to sie z tego powodu ciesze,bo podczas naszego ostatniego spotkania urzeczywistnilam sobie ze napiecie miedzy nami jest na poziomie nadzwyczaj neutralnym.A jak niby spedzac mile czas z taka osoba?
    Niezbyt ja rozumiem.Najpierw mowi,prosi o kontakt,odywa sie po moze trzech miesiacach a kiedy proponuje wypad to nawet nie raczy oddzwonic.Mysle ze napisala mi ostatnio tylko dlatego ze poczula pustke i zrozmienie ze nie ma, i znajac ja i jej charakter nie znajdzie szybko takej „przyjazni” jaka istniala pomiedzy nami.Jednak jak juz mowilam,ciesze sie ze wszystko co istnialo pomiedzy nam sie urwalo.
    Jednak powracajac do jarmarku to bylo naprawde super.Szalalysmy trzy razy na ultraszybkej karuzeli.Najpierw ja spadalam na Kamile i prawie wypadlam z wozka,a kiedy sie przesiadlysmy to ona slizgala sie po siedzeniu spadajac z hukiem na mnie.Rece tak mi sie trzesly od trzymania ze niemoglam nawet podniesc torby.Wogole wyszlysmy na warjatki,stojac i gapiac sie na chlopaka z ochrony i nie przestajac smiac.Odbilo nam kompletnie,nawet biedna babcia musiala sie o tym przekonac.
    Chwilami nawet zapominalam o wczorajszym dniu.Na koncu okazalo sie ze rozwali mi sie w plecaku wrzucony przez mame banan.Wielka plama obijaca mi sie o dupe

    Made by Umi

    Nie wiem za bardzo jak mam zaczac pisac .Nie wiem co nadmienic a co pozostaiwc.
    Hm…Skonczyla sie moja praktyka.Teraz widze jak bardzo bedzie mi wszystkiego brakowac.Bylo ciezko,niepowiem,ale przyjemnie.Czas spedzony w gronie ksiazek mile mi minal.Zwlaszcza ostatni tydzien w magazynie.
    Zauwazylam jak malo uwagi poswieca sie ksiazkom.Jesli ktos przychodzi do ksiegarni,zainteresowany tylko jedna,interesujaca go ksiazka nie widzi innych.Jesli przyszedl poogladac i poszukac ciekawego tytulu zauwaza inne,jednak nie mysli o tym ze kazda z nich ma swoja dusze.Kazda z nich jest specyficzna,czyms niezwyklym.I to juz od pierwszej kartki.Kadna ma swoja historie.Mogly byc produkowane masowo,jednak nigdzie nie znajdziesz jednak i takej samej…dwoch ktore mialaby taka sama aure…
    Przyszlo zmowienie,na kazdej naklejasz cene inaczej,myslac o czyms innym.Ukladasz je,kazda inaczej pograzajac sie jeziorze mysli.
    Stoje przy kasie,mloda kobieta placi za bestseller.Wlasnie wtedy kiedy przyszla zapowiadal sie piekny dzien,a kladac ja na polke padal deszcz.Oddajac ja w rece konsumentki oddaje czastke wlasnych przymslen i czynow,oddaje kawaleczek histori owej ksiazki,tworzac rownoczesnia nowa.Jaki bedzie jej dalszy los?Dojedzie do domu kobiety zachodzac moze jeszcze gdzie indziej…autem czy autobusem?
    Kiedy zostanie przeczytana,przez jaki okres?Czy zostanie zaraz odstawiona czy owa kobieta badzie do niej wracac?Moze pozyczy ja komus,moze wyladuje na rynku,moze zestarzeje sie razem z wlascicielka i za parenascie lat zostanie odnaleziona na strychu,wpominajac jej mlodosc?Ale tylko jej,bo ksiazki sie nie starzeja.Zmieniaja z wiekem czasu,okladku bledna,zaniedbane obrastaja kurzem,nabieraja specyficznych wonow,ale sie nei starzeja.Otwieracaj sie i przewracajac kartki czujesz to co kiedys,kiedy byles jeszcze mlody,czujesz ta sama aure,ciepla lub zimna…
    Szkoda,ze czas minal tak szybko…bedzie mi tego wszystkiego brakowac…wiadomo zawsze mozna zajsc,odwiedzis,ale to nie to samo…

    • RSS