Made by Umi

Bylam dzis z Kamila na jarmarku.Niestety pojechalasmy tylko w dwojke,bo reszta – Marta,Kasia,Dennis i Partick sie wycofali.
Nie bedac swinia,powiadomilam sms’em Pauline o naszych planach,jednak ta nie odpowiedziala.Bedac jednak szczera to sie z tego powodu ciesze,bo podczas naszego ostatniego spotkania urzeczywistnilam sobie ze napiecie miedzy nami jest na poziomie nadzwyczaj neutralnym.A jak niby spedzac mile czas z taka osoba?
Niezbyt ja rozumiem.Najpierw mowi,prosi o kontakt,odywa sie po moze trzech miesiacach a kiedy proponuje wypad to nawet nie raczy oddzwonic.Mysle ze napisala mi ostatnio tylko dlatego ze poczula pustke i zrozmienie ze nie ma, i znajac ja i jej charakter nie znajdzie szybko takej „przyjazni” jaka istniala pomiedzy nami.Jednak jak juz mowilam,ciesze sie ze wszystko co istnialo pomiedzy nam sie urwalo.
Jednak powracajac do jarmarku to bylo naprawde super.Szalalysmy trzy razy na ultraszybkej karuzeli.Najpierw ja spadalam na Kamile i prawie wypadlam z wozka,a kiedy sie przesiadlysmy to ona slizgala sie po siedzeniu spadajac z hukiem na mnie.Rece tak mi sie trzesly od trzymania ze niemoglam nawet podniesc torby.Wogole wyszlysmy na warjatki,stojac i gapiac sie na chlopaka z ochrony i nie przestajac smiac.Odbilo nam kompletnie,nawet biedna babcia musiala sie o tym przekonac.
Chwilami nawet zapominalam o wczorajszym dniu.Na koncu okazalo sie ze rozwali mi sie w plecaku wrzucony przez mame banan.Wielka plama obijaca mi sie o dupe