Dlugo juz nie dawalam znaku zycia a to z prostego powodu,w tym tygodniu nie dzialo sie nic specialnego.Pozatym ze byl pelny jak malo ktory,prawie codziennie latanie na dodatkowe zajecia,dwa razy dodatkowy w-f….
zachlastac sie mozna :( Nie wiem czy dam sobie z tym rade na dluzsza mete,a jesli pomysle ze nastepny rok bedzie potobny lub jeszcze bardziej zepelniony…no,ale co sie martwic na zapas.
Dopiero dzis moglas odetchnac,isc spokojnie do biblioteki i do miasta a na koniec kupic loda przy prawie minusowej temperaturze :]
Coraz bardziej czuc zapach swiat,swiatelka na budynkach,dekoracje w sklepach,stosy ksiazek mamy z wypiekami.A jesli jeszcze dodac orzeszki ziemne,typowa tradycyjne na swieta Bozego Narodzenia ktorymi moge sie zajadac to juz naprawde znak nadchadacego swieta.No i nie zapomniajac o paradzie dzieci z latarniami na St.Martin.
No wlasnie,dzieci.Duzo sie ich ostatnio porodzilo.Najpierw 17.IX Wiktoria Kamila u brata Kamili,potem 27.X Lucas Neo u kolezanki mamy i wczoraj mala siostrzyczka Zanety,Wiktoria Anna :) Az milo,nigdy nie mialam takiego przypadku „trojaczkow” :D