pchle-przyspiewki blog

    Twój nowy blog

    Wpisy z okresu: 12.2003

    Tak wiec,doczekalam sie-jutro o ok.10.30 wyjezdzamy do Polski.Ojciec mnie usprawiedliwil na piatek,ale ja i tak podrobilam podpis na innej kartce i wyszlo ze i dzis nie bylo mnie w szkole.Ale mialo to swoje minusy-chodzenie z tonowym plecakiem po nie odkrytych zakatkach miasta tylko dlatego zeby oddac ksiazki do biblioteki i oczywiscie nie wrocic do domu za wczesnie.Nie byly to tez pelne 3 godziny,bo przeciez chodza autobusy,ale odzywianie sie na cukerkach znalezionych w plecaku napewno.
    Mimo poddenerwowania ojca przez akumulator ktory wysiadl,wszystko przebieglo dziwnie spokojnie.Dziwnie,bo malo kiedy sie zdaza zeby rodzice nei jechali pokloceni.Ale nie chwalmy dnia przed zachodem,zobaczymy jutro…
    Wyjazd stal sie wielka okazja do sprzetniecia pokoju,i kto nie sprzatal pokoju 4 tygodnie(lub wiecej,sama niepamietam),wie jak wszystko moglo wygladac =D Chociaz ja sie pytam po co ja sie tak narobilam i to jeszcze przy bolach krzyza przez ten ranny plecak,jesli i tak wszystko bedzie zakurzone kiedy wroce…
    No dobrze,ale przyjdzmy do setna:
    Chcialambym wszystkim zyczyc udanych,milych Swiat Bozego Narodzenia,spedzonych w gronie rodziny i najblizszych,udanych prezentow i smacznego karpia.Sczesliwego Nowego Roku z masa petard,tancow i spiewow,tylko uwazac mi przy tych petardach.Niech spelnia sie postanowienia noworoczne,a nadchoczacy rok byl tak samo udany lub lepszy od terazniejszego.
    W jednym slowie : Milej zabawy !
    Zegnam do stycznia,przez te dwa tygodnie nie bede dodawac notatek na komputerze brata,kosztowalo mnie to juz jedna wymiane bloga.
    Do 7 stycznia 2004 roku =]
    Na zakonczenie wszystkich sprawdzianow,wykladow itp i mily wstep w ferie,pojechalismy z klasa do Köln.
    No i zaczelo sie,moja nowa milosc.
    Milosc do ketedral.Mozaiki,styl gotycki,relikwie,kaplice….kiedy siedzielismy pod koniec tak spokojnie,czuc bylo ten 750 letni nastroj.Tylko ludzi bylo za duzo,psuja „powietrze” w srodku.Strasznie chetnie zostalambym w niej,sama bez nikogo.Zamyslic sie,pograzyc w modlitewnych rozmowach,poczuc oddech posagow….szkoda ze u nas nie ma czegos tak wspanialego :I
    koeln2.gif
    Czarna roza na mej polce
    (chociaz tak naprawde brudna)
    Czarny kruk na kartce
    (z poderznietymi skrzydlami)
    Czarne zmary przed oczami
    (a przeciez to tylko muzyka)

    Czerwone slady na ramieniu
    (slodki,uspokajajacy bol…a juz go zapomnialam)

    Sara

    „Fremde”

    Frag mich nicht nach meinem Woher
    nicht nach dem Wohin
    Die Nacht ist kalt
    meine Seele schreit nach Wärme
    Nimm mich einfach in deine Arme
    wiege wie ein kleines Kind
    Und gib mir das Gefühl
    zuhause zu sein
    Ich fürchte die Nacht
    ihre Stille lässt mich viel zu tief hören

    Schreie in mir

    Decke mich mit deinem Körper
    frage nicht
    lass die Licher brennen
    denn ich fürchte die Gesichter der Nacht
    Die Gespenster meines Woher
    die Geister meines Wohin
    Morgen wenn du aufwachst
    werde ich verschwunden sein
    Wie ein Traum
    ohne woher
    ohne wohin

    Otto Lenk

    Jeromie

    to KATAR ! Poprostu go nienawidze,jednak przyszedl gnom jeden :/ Mecze sie od poniedzialku a dzies wogole nie poszlam do szkoly tylko do lekarza bo ten gnom przyszedl z calym przeziembieniem.
    Dobra,nie musze isc do szkoly,ale co mi z tego jesli mecza mnie drogi oddechowe.
    Nieznosze przeziebien,nieznosze :( !!
    Ale przynajmniej nie bede chora na wyjazd do Polski…
    Hehe,mala potrawka przed swietami :D (Jezu,jake to egoistyczne). Kiedy obudzialm sie kolo 10 po wczorajszych wybiegach z Kamila znalazlam pelne dwa kapcie i skarpetke,a w nich slodycze(ich nigdy nie zamalo) i skarpetki , bo trzeba wspomniec ze zimowe mam takie powycierane ze nadaja sie tylko na smietnik.Jedna take fajne,czerwone,grube z krowia glowia i ogonkiem po drugej stranie,mozna ich uzywac jako kapci :]
    Mama mnie chyba zarazila bo rano nie czulam gardla.I tak mnie wczoraj „drapalo”,ale wtedy to bez porownania do dzisiejszego ranka.No ale na szczescie mi szybko przeszlo i moglam sprobowac po trochu wszystkich czekoladek(Ania,pochamuj sie i tak przytylas z 5 kg XD).
    Dzis znowu caly dzien mnie prawie w domu nie bylo.Wczoraj wrocilam o 21,po lekcji gry ny gitarze(uwaga,przezywam muzykalna faze.Chociaz facet mnie wywalil,stwierdzil jeszcze ze mam muzykalny temat :D),zakupach mikolajow dla rodzicow pod but( no co,to tez dzieci),szukaniu ksiazek w bibliotece na referat z religi o tematyce Buddyzmu(zalatwiona caly weekend…),tlumaczeniu Sakine WOS’u(ktorego juz sama nie rozumiem),zajazdu do Kamili(kocham jej szczura!),jezdzeniu po Loxbaum(mam piekny glos,az zfacet z przystanka uciekl przy moim spiewie) i probie spotkania sie z Andym.
    To z Andym to juz dluzsza historia.Kamila poznala sie z nim „na telefon” kiedy zpisala jego numer z komorki Miriam.No i tak odmawiala juz chyba ze 4 spotkania.Wczoraj miala byc ze mna o 19,ale oczywiscie tak sie spieszylysmy ze bylysmy o 19.50 kiedy nikogo juz nie bylo.Nikogo tz.jego,Miriam,Tiny,Doro i pare innych,czyli takiego ,malego osiedlowego gangu.Z jednen strony bylysmy zadowolone i zostawilismy tylko kartke z wiadomoscia ze bylysmy na aucie ale ja chyba bardziej sie z tego cieszylam bardziej niz Kamila.Nie ze przezywam spotkanie jakegos chlopaka,ale nie chcialam po protu z nimi stac.Dlaczego,np. dlatego ze jak sie juz dzis spotkalasmy i na poczatku Andy byl Jürim i okazal sie wielkim dupkiem,stalysmy z innymi dziewczynami ktore tylko trzymaly butelki w rekach i za przeproszeniem pieprzyly trzy potrzy.Nie beda stala z kimis jesli czuje sie jak idiotka.Nie jestem jadna z nich i ne chce,wiec po co mi to?Poszlam bo i tak bylo zimno,Kamila zostala jeszcze na 15 minut dopoki nie przyjechal jej autobus.
    Teraz meczy mnie katar,zimno mi tak ze siedze w kurtce i dlawie sie jak zaczac ten przeklety referat chociaz tak naprawde chce mi sie spac.
    Gdzie sa moje krowie skarpetki,gdzie moje czekolady…..
    Tak wiec mama ma dzis imieninki.
    Nie kupilam nic wczesniej wiec mimo mdlosci,kuciach w bodbrzuszu innych przyczyn zwolnienia sie ze szkoly,zaczlapalam sie do centrum po prezent o ktorym mama marzyla do dnia dzisiejszego-specjalna blaszke do ciasta :D No i nie moglo zabraknac kwiatow,roz jak to bywa w moim zwyczaju i w tym roku na odmiane bialych.
    Nie mowie ze nie pomyslalam przy tym troche o mnie bo jak troche zwiedna to je dostane i bede mogla ususzyc na scianie ,alez ze mnie egoistka….
    Tak pozatym bylo fajnie,zwonila ciocia Ela,Piotr wyslal smsa.Szkoda tylko ze nie moglismy wszyscy posiedziec sobie wieczorem przy ciescie i swieczkach…brakowalo mi troche rodzinnej atmosfery

    Z innej beczki:Lisa,jeszcze do ostatniego roku uczennica mojej klasy,urodzila w pierwsze dni grudnia chlopca.Ona lezy na intensywnej,on w inkubatorze….
    Zdecydowala sie na niego,nie mowie ze postapila zle,ale 15 lat,papierosy i alkohol to zly okres na wychowanie dziecka…


    • RSS