Tak wiec mama ma dzis imieninki.
Nie kupilam nic wczesniej wiec mimo mdlosci,kuciach w bodbrzuszu innych przyczyn zwolnienia sie ze szkoly,zaczlapalam sie do centrum po prezent o ktorym mama marzyla do dnia dzisiejszego-specjalna blaszke do ciasta :D No i nie moglo zabraknac kwiatow,roz jak to bywa w moim zwyczaju i w tym roku na odmiane bialych.
Nie mowie ze nie pomyslalam przy tym troche o mnie bo jak troche zwiedna to je dostane i bede mogla ususzyc na scianie ,alez ze mnie egoistka….
Tak pozatym bylo fajnie,zwonila ciocia Ela,Piotr wyslal smsa.Szkoda tylko ze nie moglismy wszyscy posiedziec sobie wieczorem przy ciescie i swieczkach…brakowalo mi troche rodzinnej atmosfery

Z innej beczki:Lisa,jeszcze do ostatniego roku uczennica mojej klasy,urodzila w pierwsze dni grudnia chlopca.Ona lezy na intensywnej,on w inkubatorze….
Zdecydowala sie na niego,nie mowie ze postapila zle,ale 15 lat,papierosy i alkohol to zly okres na wychowanie dziecka…