Tak wiec,doczekalam sie-jutro o ok.10.30 wyjezdzamy do Polski.Ojciec mnie usprawiedliwil na piatek,ale ja i tak podrobilam podpis na innej kartce i wyszlo ze i dzis nie bylo mnie w szkole.Ale mialo to swoje minusy-chodzenie z tonowym plecakiem po nie odkrytych zakatkach miasta tylko dlatego zeby oddac ksiazki do biblioteki i oczywiscie nie wrocic do domu za wczesnie.Nie byly to tez pelne 3 godziny,bo przeciez chodza autobusy,ale odzywianie sie na cukerkach znalezionych w plecaku napewno.
Mimo poddenerwowania ojca przez akumulator ktory wysiadl,wszystko przebieglo dziwnie spokojnie.Dziwnie,bo malo kiedy sie zdaza zeby rodzice nei jechali pokloceni.Ale nie chwalmy dnia przed zachodem,zobaczymy jutro…
Wyjazd stal sie wielka okazja do sprzetniecia pokoju,i kto nie sprzatal pokoju 4 tygodnie(lub wiecej,sama niepamietam),wie jak wszystko moglo wygladac =D Chociaz ja sie pytam po co ja sie tak narobilam i to jeszcze przy bolach krzyza przez ten ranny plecak,jesli i tak wszystko bedzie zakurzone kiedy wroce…
No dobrze,ale przyjdzmy do setna:
Chcialambym wszystkim zyczyc udanych,milych Swiat Bozego Narodzenia,spedzonych w gronie rodziny i najblizszych,udanych prezentow i smacznego karpia.Sczesliwego Nowego Roku z masa petard,tancow i spiewow,tylko uwazac mi przy tych petardach.Niech spelnia sie postanowienia noworoczne,a nadchoczacy rok byl tak samo udany lub lepszy od terazniejszego.
W jednym slowie : Milej zabawy !
Zegnam do stycznia,przez te dwa tygodnie nie bede dodawac notatek na komputerze brata,kosztowalo mnie to juz jedna wymiane bloga.
Do 7 stycznia 2004 roku =]