Swieta,Swieta i po Swietach…..Moze nie docieralo do mnie przedtem to co sie dzieje w naszej i tak malej rodzinie,ale teraz,moze i nie samowolnie „otworzylam oczy”.Przykro stwierdzac fakt,ze i tak to co bylo,take kruche i slabe powoli sie burzy.Jakos kazdy sie kloci z innym,kazdy nienawidz tego lub tamtego….nawet Wigilia nie byla spedzona w rodzinnym gronie…Ja,mama i babcia.Dziadek zamkniety w swoim pokoju.To cala rodzina.Ciocia,przepedzona przez wuja Adama po pol godzinie?Piotr,ktory wpadl tylko po prezenty?Ojciec,siedzacy u dziadkow,zklocony z mama dzien wczesniej?Cala reszta,ktora sie nawet nie widzialo..czy tak wygladaja Swieta…..nie,nie dla mnie.Nie chce przyzywac nastepnych tak samo…
W tych dwoch tygodniach wydarzylo sie tyle,a jednoczesnie nic.Tylko pare dni utkwilo mi w pamieci.
Odwiedziny u znajomych..znajomych….kiedys byla to dla mnie rodzina.Kiedys,kiedy zajadalam z Przemkiem kielbase pod stolem.A teraz?Nawet bym go nie rozpoznala,o Arku nie mowiac.Pare lat temu wpolne zabawy na podworku,dzis ciche siedzenie.Nie wiem dlaczego nie moglam znalesc wpolnego jezyka z nimi,Ewelina czy Beata…ale mimo wszystko nie zaluje az tak ze pojechalam.Kiedy ogladalam Natalie,Fabiana i mala Lucie robilo sie troche cieplej na sercu.Mam nadzieje,ze oni nie potraca siebie tak szybko…A przeciez czas tak szybko leci.Jeszcze niedawno siedzialam z Marta na kocu w parku ze zdzblem trawy miedzy zembami,a teraz ta stala sie juz matka.Mala Amelia przyszla na swiat w dzien jej urodzin…Wszyscy jakos porosli,pozmieniali sie.Nawet Kamili z wierzowcow bym nie poznala,mimo ze neidawno sie widzialysmy.fajne bylo jednak to,ze wyczulam to,czegonie czulam u Eweliny.Jakas niewidzialna nitke,ktora od razu nas dwie zlaczyla rozmowami i gestami.
Tak bylo pare milych momentow…
Na przyklad chodzenia po polu i lepienie balwana w Nowy Rok golymi rekami.
Momenty ktore pozostaja w pamieci.Nawet jesli jest to widok ubitego swniaka wiszacego lbem na dol..
Ale jak to w zyciu bywa,nie wszystko jest piekne.Co tu wiele mowic,klotnie nalezaly do wyjazdu jak lot do ptaka.Duzo klotni…ale co to mowic.Samotny Sylwester nalezy chyba tez do tych mniej przyjemnych….myslalam ze w tym roku spedze go z Przemkiem i reszta,ale nie pojechalam.Mialam dobre przeczucie,kiedy tylko sie dowiedziali ze mnie nie ma,rozjechali sie.Pewnie na imprezy,czyli bylo im to na reke.Nawet na msze o polnocy sie nie zalapalam…szkoda.
Mozna by tu zrobic podsumowanie calego roku,ale i tak sie rozpisalam.Mozna tylko zaznaczyc,ze bardzo sie ciesze z tych wszystkich dzieciatek,ktore urodzily sie w tym roku u znajomych.Moze to glupie,ale niegdy nie bylam swiatkiem narodzin u osob mi znanych,a co dopiero mowic o takej gromadce…
17.09 Wiktoria Kamila : chrzesniaczka Kamili,nietrudno sie domyslic po kim ma drugie imie
28.09 Kacper : synek Beaty,ktora jeszcze niedawno byla z nami na grillu
25.10 Amelia . coreczka Marty,bylam na chrzcie =D
27.10 Lucas Neo : synek kolezanki matki,ze swietna rockowa fryzurka
6.11 Wiktoria Anna : piata siostrzyczka Zanety,ma po mnie na drugie *hlip**zaszczycona*
I jako stara ciotka Ania,zycze im wszystkiego najlepszego !! =D
Chowajcie sie calo i zdrowo i nie bojcie sie ciotki Ani =D