Od paru dni,moze juz i ze dwa tygodnie odnosze wrazenie ze wlasnie taka jestem.Oziebla,obojetna…..myslami nie tu,gdzie znajduje sie cialo.Ale gdzie?Nie wiem,ale po prostu nie na miejscu.
„Hallo,Anna?Czy ty mnie jeszcze sluchasz?”
„Anna,powiedz cos”
„Anna,usmiechnij sie”
Ile razy mi to juz mowiono.A ja?
Nie slucham
Nie mowie
Nie smieje sie,moze tylko ironicznie.
Nie slucham,bo mysli odfruwaja z wiatrem.Znajduja sie gdzies w szumie lisci
Nie mowie,bo nie chce.Nie mam co,nie mam o czym.Przestanie w milczeniu
Nie smieje sie,bo nie mam powodu.Lettki zarys umiechu na twarzy,bo zostawiono mnie w spokoju.
Lecz zamiast tego:
„Wszystko w porzadku…?”
I ponowne milczenie.
Bo nigy co mam odpowiedziec?Nie stalo sie nic,co by decydowalo o moim zachowaniu.Po prostu jest,cos istnieje i ja jak na razie nie umiem temu zapobiec.
Na bilogi mowiono ze kobieta przezywa hustawki nastrojow przez te swoje wszystkie hormony.Moze to tylko to.tylko jak na razie nie przechodzilam tym az tak bardzo,nie siedzialam w tym az tak dlugo.
Ale moze to urok bycia kobieta.
A moze nastepny etat w moim zyciu