Mysle ze jest to ostatnia notka przed moim wyjazdem w czwartek w nocy.Do nastepnego weekend’u spedze reszte ferii i Swieta w Polsce.
Tak naprawde nie mam zbyt duzo do pisania.Ciesze sie wolnymi dniami i moge poddac sie jednemu z moich ulubionych zajec-spaniu.Wreszcie wszystko odespac i nie patrzec na to,czy zaplanowane zajecia zdaze wykonac w owy dzien.Przeciez jest jeszcze nastepny.
Moze sobie lezec,wolna duchem i umyslem na lozku,poddac sie nowej milosci do musical’ow i zdac sobie z tego sprawe jak jest mi teraz dobrze.Nie chodzi juz o to ze sa ferie,chodzi o wszystko.
Zadnej cienia z zachmorzonych dni,zadnych negatywnych mysli.Wszystko wydaje sie od pewnego czasu takie..latwie,proste.Jake to dobre uczucie.
Niedawno kiedy stalo mi sie zimno,kiedy dreszcz przeszedl mi po plecach bez wiekszego wyjasnienia dlaczego,spojrzalam na reke.Na cienka,biala ryse ktora pojawila sie z niczego.Nawet o niej nie wiedzialam,zapomnialam,ale ona istnieje.Istnieje tak samo jak inne i przypomina o tym jaka jestem i ostrzega przed sama soba. A jednoczesnie podbudowuje i daje fakt ze przezwyciezylam okres,ktory nawet nie wiem jak mam nazwac.Oczywiscie,nie mozna zawsze plywac w rozowych oblokach,ale czy to nie jest normalne?Czy nie nalezy to do kazdego czlowieka?
Kurcze,jestem szczesliwa,czuje sie swietnie byciem soba i jest to wspaniale uczucie.
Tak wiec pozostawiam wszystko na nastepny tydzien,jade przechadzac sie po Ostroleckim rynku,odwiedzic moj kochany sklep,ktory z Placu Bema przeniosl sie do Handlowca,posiedziec sobie w Kosciele Sw.Antoniego,zobaczyc wszystkich i po prostu cieszyc sie zyciem.
Poprosze tylko o podlewanie moich kwiatkow :)