No tak,dopiero sie czlowiek zadomowil to juz wyciagaja go sila do autobusu.Moze nie calkowicie na sile,ale napewno nie szlam dobrowolnie na pol pijana z tonowym plecakiem przez pol osiedla domkow turystycznych.Ale moze wszystko po kolej.
Mowiac jednym slowem,bylo cudownie.Nie liczac klekota zwanego potocznie autobusem ktory jechal bodajze 30km/h i zamiast 3godz. spedzilismy w nim 5godz.
Pierwszego dnia,od pierwszego wejzenia zakochalam sie w morzu.Tak jak male dziecko cieszy sie ze swojego pierwszego rowerka tak ja cieszylam sie z tego , co widzialam i czulam.Powietrze,wiatr,fale i ja i Arben do pasa w wodzie.Zbieranie muszli..Pozniej lodowate nogi i bladzenie ze Stefan’em pol godziny po osiedlu i szukanie naszych domkow.
W Amsterdamie „zachaczylo” nas pare chlopakow,twierdzac ze sa na nacjonalnej druzyny pilkarskej z Bermudy.Oczywiscie nitk nie wie czy to prawda,ale po wywolaniu zdjec sprawdze czy Dilek wzdychala przez nastepne 2 dni do prawdy czy falszu.Tak czy siak,naprawde byli fani i gentelmenscy.Nie rozmawialam z nimi do konca bo Stefan wyciagnal mnie na spacer do swojej grupy.W polowie tygodnia zle sie czulam.Polecialo pare lez przy rosyjskej muzyce,powstalo pare rysow na rece.Sama nie wiem dlaczego,ale chyba wlasnie przez Stefan’a.Naprawde lubie spedzac z nim czas.Czy na spacerze po piaskowych gorkach,kiedy pomagal mi przechodzic po dolach,czy na kanapie ogladajac mecz,sluchajac muzyki.Przedewszystkim jednej piosenki,zwanej przez niego na poczatku „romantyczna”,pozniej juz tylko „piosenka Anny”.Kiedy po prostu siedzielismy pod koldra,z nogami na jego nogach zeby zmiejscil sie jeszcze Arben i ogladajac zdjecia.Kiedy tak pomysle to chyba wlasnie z nim spedzilam najwiecej czasu.Nasza probe znalzienia supermarketu w najwieksza wichure tygodnia bedzie chyba i on dlugi wspominal.Nikogo nie bylo ponad plaza,tylko trojka idiotow praktycznie nie „odlatujaca” tylko dlatego ze sie siebie trzymalismy.Moze to glupie,moze dziecinne ale po prostu sie zle czulem kiedy mial u siebie jakes dwie dziewczyny,nawet jesli tylko na chwile i kiedy gral z innymi w butelke kiedy mnie nie bylo.
Tak czy siak,w przedostatni dzien bylismy na dyskotece,klasowo.Ardiana mnie uczesala i wymalowala.Pobralismy od innych cuichy,bo niby skad ma Ania miec buty na szpilkach i musze powiedziec ze dobrze sie czulam,czujac na sobie spojrzenia chlopakow.”Tak jak ona teraz wyglada nie mozecie poscic ja samej.Zadzwonce to pojdziemy z nia”,powiedzial Arben.Slodkie,ze sie o mnie bali.
Tak czy siak,Ania oczywiscie nie taczyla tylko siedziala przy barze saczac po koleji chyba 6 drinkow i wypalajac parenascie papierosow.Wiem tylko jak najpierw podtrzymywal mnie Nikojal a potem Stefan i jak 15km/h toczylismy sie do domu.Tz.Ania narzekala ze jest zimno,czasami sie potykala o wlasne nogi a dwojka biedakow nie tracila lub probowala nie tracic glowy.Pozniej film sie urywa,ale z relacji dziewczyn dowlokli mnie jakos do domu.Zwalili wine na Stefan’a bo siedzial przy mnie przy barze.Ale z tego co pamiatam to nie dlugo,przyrzedl chyba pozniej….tak czy siak,ten sie wkurzyl,wyszedl z domku a ja prosilam zeby go znowu przyprowadzili.Kiedy przyszedl siedzial podobno ze mna dopoki nie zasnelam i nie przestalam truc mu glowy jakimis duperelami.
Dzisiaj nie bylo duzo momentow do jakejkolwiek rozmowy.Poza oddaniem mu bluzy i spytanie czy pozyczy mi CD nie bylo nic.No,ale nie zchodzi mi z drogi bo na przerwie pytal sie czy chce chipsy.
Ah,a teraz…juz mi chyba odeszlo.Oczywiscie nie obeszlo sie bez bolow bolow glowy,suchego gardla ,babli na nogach i bolow miesni.Mowie wam,obcierajace buty na szpilkach to morderstwo.A jak sie biegiegnie o 12 w nocy za innymi to juz wogole.
Eh…Stefan jest teraz na necie,ale jak ja niby mam go zagadac?Mam nadzieje ze sie od demnie nie „odetnie” po tym co zaszlo…naprawde bym nie chciala.