Po raz kolejny zycie dowiodlo jak duzo moze spawic jeden maly usmiech.
Ide sobie ,niczego nie spodziewajac przez lake z Oliverem;w glowie mieszaja mi sie jednoczesnie trzy piosenki kiedy ni z tego ni z owego wyrasta przed demna dziewczyna ktora czesto spotykalam w autobusie.Nigdy nie podarowala mi nawet spojrzenia,a teraz kiedy zastanawiam sie czy to ona czy nie,bo w koncu od kiedy ona ma psa i kiedy jak to mam w zwyczaju usmiecham sie do psiaka, ta mowi mi „Hallo”.Nigdy bym nie pomyslala ze ona umie sie tak ladnie smiac,bo zawsze chodzila z dosc pochmurna mina.
Nie wiem jak sie nazywa,prawdopodobnie sie tego nie dowiem,ale nazwalam ja Norah,bo miedzy tymi trzema piosenkami przewijala sie wlasnie piosenka Norah Jones :)