Jak zawsze nastapila dluga przerwa miedzy ta a ostatnia notka. Przyzanje sie ze jestem leniwa. Jednak duzo sie od tego czasu zmienilo.Moze juz i wczesniej ale teraz jestem gotowa,by powiedziec ze moje postepowanie bylo sluszne.
Co to takiego ?
„Odizolowanie sie”,jak nazwala to Dilek. Osobiscie bym tego moze nie nazwala,ale jesli one tak to odczuwaja….nie chodzi tak naprawde o zbyt wiele, tylko o mniej lub wiekszym zakonczeniu „przyjazni” z osobami, ktore moim zdaniem kiedys na te miano zaslugiwaly.
Tak, kolejnym razem sie „przejechalam”.
Boschra, Dilek…Afer…Ardiana…myslalam ze naprawde zostaniemy dobrymi kolezankami, ze naprawde im na mnie zalezy.
A jednak nie.
Nie bylam taka jak one.Nie jestem taka jak one.Nie bede taka jak one.
Nie chcem taka byc bo dobrze mi jest ze soba.
Nie mam zamiaru grac w ich gry.
Nie mam zamiaru wpchac sie miedzy nimi a Fatma i Nadja z ktorymi tak sie zgraly. Nie bede grala roli piatego kola u wozu, dobrym tylko kiedy nawali jedno z pozostalych.
Pare przerw spedzonych w nowym gronie.Jedna wizyta u Olgi,jedna rozmowa i wiem co robic.
Jestem dla wszystkich. Dla wszystkich z umiarem, dla wszstkich z dystansem.
To najlepsza metoda. Nie szukam kolejnych przyjaciolek bo kolezenstwo rozbudowalo sie u wiekszosci. I to wystarczy.
Wole przerwy na ktorych moge sie posmiac, na ktorych moge byc swoim wlasnym idota i nikomu to nie przeszkadza lub sie po prostu nie odzywac bo nie mam na to ochoty niz nie oyzwac sie bo czuc ze nikt tego tak naprawde nie chce.
Nie, nie jestem samotym wilkiem.
Jestem soba.