Wrocilam, tak jak wracam zawsze. Tylko tym razem nie ma duzo milych wspomnien. Wyjazd na wies, nieprzeprowadzka babci i dziadka. A po zatym ? Napewno trzeba dziekowac za wszystkie chwile, za wszystkie krotkie momenty i ja tez za nie dziekuje..tylko…
W tym momecie bija dzwony pobliskiego kosciola. Powinnam byc na tej mszy,powinam z tej samej przyczyny z ktorej tysiace ludzi zasiadzie dzis w koscielnych lawkach. Pisze o tym samym wydarzeniu o ktorym pisza inni na swoim blogach i opisach gg. Jednak moze te osoby beda dzis w kosciele.Ja nie. Dlaczego? Bo tak, bo nie chodze do niemieckiego kosciola, bo nawe nie wiem w jakich godzinach odprawiane sa msze w mojej parafi.Malo chodze do kosciola,jesli juz to na polske msze ktorej dzisiaj jednka nie bedzie. Poszlambym gdybym byla jeszcze w Polsce to wiem…i w tej sprawie siebie nie rozumiem…
Wiadomosc uslyszalam w samochodowym radiu.21.40. Pare minut temu przekroczylismy granice. Zmawialam rozaniec w Jego intencji. Juz ktorys z koleji w przeciagu ostatnich dwoch dni. I to wlasnie glos spikerki z melancholojna muzyka w tle doprowadzil mnie do placzu. Nie nagrania,obrazy pokazywane w telewizji. Tylko to. Plakalam,plakalam cicho tak jakbylo by wstydem byc uslyszonym i nie moglam posklejac slow modlitwy…i dopiero wtedy usiawomilam sobie ile dla mnie znaczyl,ile znaczyl dla swiata.Nawet jesli przelaczalam program ktory ukazywal prowadzona przez Niego msze teraz pozostanie smutek i wielke rozdarcie.Dlaczego uczymy sie doceniac ludzi dopiero kiedy od nas odejda?
Nie wiem co pisac dalej, nie wiem jak ale nie chcem tez tego. Ale to musialo byc napisane. W roli malego choldu Jego osoby.

„Zycie sie nie konczy,zycie sie tylko zmienia”

1396007092_1109350955382.jpg
Ku pamieci Karola Jozefa Wojtyly,papieza Polaka Jana Pawla II. Swietego naszych czasow.