Dzis spotkalam p.Beate.
Ok.miesiac temu urodzila Damianka.
4 kwietnia 2005
Mala dziecinka w niebiesko-bialym ubranku.
Taka ktora jeszcze nic z tego swiata nie wie.
Nie zna scisku serca z radosci.
Nie zna bolu serca z zalu i smutku.
I tak sobie pomyslalam jak temu malemu czlowieczkowi dobrze.
Bez problemow,bez niczego…
Tez tak chcem.
Nie chce sie bac, nie chce watpic. Nie chce zle spac i byc na siebie zla.
Niechce tylu rzeczy ktore do mnie naleza.
Chce byc znowu dzieckiem.
Chce byc ta mala Ania ze zdjec z jasnymi,kreconymi kucykami i niebieskimi oczkami.
Ta mala,droba,ladna Ania ktora zachwycali sie ludzie.
Ta Ania ktorej nie przeszkadzala samotnosc.
Nie chce byc ta Ania z brazowymi wlosami i zielonymi oczami.
Oczami ktore sa podobno take ladne ale o ktorych nigdy nie slyszalam niczego milego od osob od ktorych sprawilo by mi to naprawde przyjemnosc.
Moze dlatego ze tak malo patrze ludziom w oczy?
Ale jak mam sie w nie patrzyc wiedziac ze osoba ta patrzy sie na pryszczata,zaszklona twarz i nielepsza reszte.
Nie chce byc dorosla
Po co to komu?
Nie wiem.

Ale wiem ze kiedy rodzice beda siedzieli cztery dni w Polsce a ja na dupie w czterech sicianach mojego pokoju kupie sobie jakos butle,pare szlugow i bede topic swoja samotnosc samotnoscia.

I to mamy z bycia „doroslym”