Tydzien juz jak wrocilam z wakacji i tydzien jak nic nie pisalam. Przyznam sie,ze po prostu mi sie nie chcialo =P
Wakacje byly super,najlepsze od dawna,zwlaszcza kiedy przepominam je sobie teraz widze tyle chwil,ktore tak szybko minely a byly takie..hm..no wlasnie,jakie?Odjazdowe,bombowe?Tak,chyba tak.Take wlasnie byly. Wyjazd na Ukraine wspominam wspaniale. Pomocni ludzie, piekne widoki…stary domek pra-prababci.Stary domek ktory przedtrwal ponad 60 lat miedzy malym potoczkiem i olbrzymimi skalami,gorami.Obok ziemia z kartoflami,zywy swiadek morderstwa na 5 osobach.Grob rodzinny…
Kolonie w Swarzewie tez byly oczywiscie udane, nie liczac nie zawsze sprzyjajacej pogody i paru wydarzen ktorych nie bede tu rozpisywac. Stalo sie jak stalo i to zapewnie dobrze. Ale coz…Pomorze, piekny kawalek polskej ziemi.Zwlaszcza Hel,Gdansk…Obiecalam sobie ze kiedys wroce na ta Starowke,moze z tymi samymi osobami?Mam taka nadzieje.Strasznie mi ich wszystkich brakuje…Michala,Pajaca,Pieniazka..dziewczyn,kleryka…wszystkich,chyba nawet tych strasznych dewotek zza sciany. Jednak paru osob naprawde nie…
Chcem ich spowrotem,spowrotem chcem ten czas,ktory minal tak szybko.
Za rok, za pare miesiecy..moja satysfakcja,cel dla ktorego dam z siebie w tym roku wszystko…moj cel..tydzien na ukrainskiej Huculszczyznie,tygodnie spedzone znowu z ludzmi z ktorymi nie przespane zostalo duzo nocy i dzielony niejeden materac…juz niedlugo..tylko za rok.