Moja szkola wyprawia co roku zawody sportowe. Dziedzina-bieg dlugodystansowy na 7 kilometrow. W tamtym roku zadowy odpadly, za duzo terminow. W tym roku, odbeda sie 2 razy.Dzis i jeszcze raz pod koniec. Pierwszy raz bralam w tym udzial. Duze emocje i przezycia. Brak dobrego snu od 5 rano. Wszystko pieknie i dobrze,ale 20 minut przed wyjsciem do autobusu dostaje sms od Karo ktora mnie odebrac z przystanka bo nie wiedzialam w ktorym miejscu jest start. Pieknie! I co niby mam robic? Nerwy,panika proba porozumienia sie z dwoma innymi osobami. Nic,ide w ciemno. Na szczescie zadzwonila do mnie Sarah i wszystko dobrze sie skonczylo. A bylo naprawde fajnie, nawet jesli na koniec myslalam ze moje zebra eksploduja. Przebiegniecie pod wielkim napisem „META” to wspaniale uczucie. Nawet jesli nie mozesz juz oddychac masz ta wspaniala satysfakcje doszlas do celu. Teraz wiem o czym mowila Sarah z Katja. O tym dobrym uczuciu kiedy wychadza z fitnessu. Tez chcem sie do niego zapisac. To moja wielka motywacja do zdania wreszcie prawka, bo dobiero kiedy bede miala wszystkie sprawy z nim zwiazane za soba bede mogla chodzic na fitness. A wiem ze warto.
Zwlaszcze kiedy patrze na moj dyplom, ktory powiesilam sobie nad biorkiem na pamiatke tego zwycieskiego uczucia.
Dojscie do celu, wytrzymanie..satysfakcja.
Oczywiscie byli tez tacy ktorzy biegli amok i przebiegli caly odcinek przed 23-28 minut a nie tak jak ja przez 55:17. Wiadomo ze nie zawsze mozesz byc najlepszy,ale sama wiedza ze sprobowales i wytrzymales strasznie opdbudowuje.
Ja tez cos umiem, tez cos moge jesli tylko chcem!

Po smsie Karo, myslalam ze wszyscy maja mnie w dupie i tak naprawde nikt sie mna nie przejmuje. A jednak nie.. to tez dobre uczucie :)

Cosik jeszcze na fotoblogu :)