Przedwczoraj doszly do nas zdjecia. 2 stare zdjecia liczace ok.80 lat na nowym blyszczacym papierze. Z ich starosci pozostaly jednynie czarno-biale kolory, widoczne wyrwane miejsce i ludzie, ktorzy utrzymali sie na nich na wieki. Zdjecia moich przodkow, niezyjacych, zamordowanych przodkow. Moja prababcia.Mloda,ok.30 letnia kobieta. Krotkie czarne wlosy, z grzywka na tym samym boku na ktorym zaczesuje ja i ja.W reku ksiazeczka od naborzenstwa.
Moja praprababcia.Juz ze zmarszczaki na twarzy,ciemna husteczka na glowie.Spracowane recy kobiety pracujacej.
Siostra mojej praprababci ze swoja corka, o ktorych istnieniu nigdy nie wiedzialam..
Na drugim zdjeciu, dwa domki, jednen spichlerz. Na ich tle praprababcia z trojka najstraszego rodzenstwa mojej babci…
Stefania,najstarsza,przezyla wojne.Na zdjeciu pucowata blondynka z duza biala kokarda na krotkich blond wloskach..5lat
Wladziu..jednyny chlopiec i spadkobierca nazwiska.Rownie okragly na buzi jak jego dwie siostry. Sukieneczka z tego samego bialego materialu jak u siostr po bokach…2 latka…podobnie jak Genia/Eugenia, ktora inne od swojej starszej siostry ma moze jednynie oczy…nie przezyl wojny…4 latka..
Cala trojka tak do siebie podobna..nie czynia to tylko te same ubranka, ten sam kolor i zciecie wlosow..
Tak niewiele po nich zostalo..dom,ten dom ze zdjecia naprawde jeszcze stoi..bylam tam,widzialam go..80 lat bo zrobieniu tych zdjec,ok.70 po ich wymordowaniu..widzialam fundamenty spichlerza,chodzilam po tej samej ziemi..stalym w tych samych miejscach na ktorych zostali uwiecznieni.
Tak nie wiele po nich pozostalo..moje imie z bierzmowania po prababci,pieprzyk na policzku ktorego jestem 4 pokoleniem,dwa ostatnie zdjecia..i tyle bolu,tyle straty i nienawisci…tyle strachu i niewiedzy..
W nastepne lato juz tam bede,znowu do nich pojade,znowu ich odwiedze. Oni wiedza ze tam bylismy,ja to wiem.
Na Ukraine,na stare polskie ziemie..do domu przodkow,do mojego domu…poczekajcie na mnie..