Mala,spokojna demonstracja w centrum miasta.
Posrod okien budynkow, przed szybami ludzi zanurzonymi w rytm stukotu w klawiatury a nad plajstrem asfaldu,po ktorym krocza ludzie zanurzeni w siebie i swoja rzeczywistosc.
Bialo-czerwone plutna powiewiajace w powietrzu,odzwierciedlajace bol i cierpnienie miedzy zelaznymi czolgami.
Nie wiele ludzi spogogladalo do gory, mala dziewczynka w rozowej kurteczce.
A z fonatanny, w ktorej w czasie lata dzieci tak chetnie bawia sie stumieniami orzezwiajacej wody…plynela woda czerwona, pozostawiala slady na szarych scianach..
Nikt nie umoczyl dzis w niej reki.