Klasowki sie skonczyly.
Zostala juz tylko religia. Uczyc sie nie bede bo nie ma czego. Przedstawienie tematu na biologi. Znalezienie cos o kobrze nie powinno byc bardzo trudne. Gorzej z zywym wezem,ale to juz robota Anny-Marii.
Wrescie moglam napisac podanie do realu,- o robote na pol etatu. Ok.10 godzin tygodniowo i wlasne grosze na wlasnym kacie. Nie pierwsze zarobione pieniedze, ale pierwsza dluzsza praca.
Oczywiscie jak mnie przyjma,ale w koncu nie sa jedynym sklepem ktorzy zyje z roboty studentow i maturzystow.

Powoli odczuwam co to znaczy miec 18 lat.

Podanie napisane, zdjecie wklejone. Nie szkodzi ze z tamtego roku. Za szkoda bylo mi resztki z tegorocznego kwietnia.

Dzis po w-f…ide sobie z Karo jakby nigdy nic.
Ja:”Widzisz ta dziewczyne na przeciwko, z plecakiem na podlodze? To o niej ci mowilam”
Przechodzimy, oczy twardo skierwonane na sciane
Ja:”Rozumierz teraz?”
K:”Ale ona sie na ciebie patrzyla,nawet takimi blyszczacymi oczami”
Ja:”Czyli pod motten:Urgh..znowu ona”

Prawie 4 lata znajomosci, glebokiem znajomosci. A teraz patrzy na mnie z pogarda…
A przez co? Do konca sama nie wiem,ale i tak sie raczej z tego ciesze.