I siedze na przeciwko ciebie.Rozmawiamy o blachych rzeczach,ale raptownie naprawde mamy te 18 lat.
I spogladam w moja pianke z kawy, bo nie umiem patrzyc ludziom w oczy. Na bialym tle przeswituja kawaleczki czekolady.
Jednak serce znowu bije mi po paru sekundach w stanie zamrozenia i wiem ze wszystko bedzie dobrze.
I znowu rozmawiamy znowu, tylko ze tematy nie sa juz takie blache.Spogladam ci w oczy, na bardzo dlugo.
Masz racje, wieczorem zmieniaja sie na brazowe, lub przynajmniej przeswituja brazem.