Dwa materace na podlodze. Dobrze ze nie masz jeszcze prawdziwego lozka.
Sztaluga nad demna, kartony z obrazami po drugej stronie i dzwiek szumiacych w wietrze zaluzji. Zapach piwerwszych promykow slonca.
Ten weekend dobrze mi zrobil, nie tylko mi ale raczem nam.Nawet jesli sie na to niezapowiadalo.
Jak dlugo saczylismy nasze drinki?Liczylas ten czas?Wiem tylko, ze w popielniczce zostaly trzy papierosy. I co jeszcze?
Te trzy roze znalezione na dworcu
Te farby na biorku
Muzyka
Plonace swieczki
Opakowania po kolacji z imbisu
I tak wiele pomyslow.
Taka masa planow
Czy wartzo liczyc ten czas? Raczej nie, no bo po co? Niech leci i uplywa.

„Znasz ta reklame z mucha? Z ta,ktora zyje tylko jeden dzien? Ale nie jest smutna, nie.Wypelnia dzien tym, co sprawia jej najwieksza przynajmnosc…bawi sie,tanczy,kocha. Mozmy moglibysmy sie czegos od niej nauczyc. Co by bylo, gdybysmy przezywali kazdy dzien zycia naj nasz pierwszy, ale i ostatni?”