Znowu nie bylo cie w szkole, znowu nie dawalas znaku zycia. Tyle ludzi sie do tego przyzwyczailo, do tego pustego miejsca pod oknem.
I mnie sie pytaja, czy wiem co tym razem sie z toba dzieje. Lecz ja nie wiem, nie wiem czy byla to noga, czy glowa, czy cos innego. Cokolwiek by nie bylo, cokolwiek mi nie powiedzialas, ja ci tylko przytaknelam.
Lara spytala sie mnie, czy naprawde ci wierze, ze w kazdym tygodniu jestes chora, ze cie cos boli.
Powiedzialam ze nie, ale ze czasami lepiej zyc jawa niz rzeczywistoscia. Ze jesli bedziesz chciala powiedziec mi prawde, to to zrobisz. Nie bede cie do niczego zmuszac. Nie odtrace.
Lecz wczoraj, przy tej szkolance coli z cytryna…czy byla to prawda?

„Nie ma pewnosci.Nie bylo mozna pobrac probek do laboratorium…ale byc moze mam nowotwor”

6 czerwca masz isc do nastepnej kontroli…ale czy ja moge ci wierzyc, czy ja chce w to wierzyc?
W koncu raz mowilas cos podobnego..ale jakos bylo wtedy wszystko inaczej.
Posunelabys sie tak daleko, zeby wytllumaczyc te dni nieobecnosci?

Mimo wszystko mam nadzieje , ze tak…

Bo chcem znowu spacerowac po Louvre ogladajac tysiacletnie rzezby i obrazy.
Przechadzac sie po Monmatre i podziwiac Paryz noca siedzac nad miastem przy Sacre Coeur.
A jesli nie z toba, to z kim? Nikt nie dzieli ze mna tych zamilowan. Z nikim sie tak dobrze nie rozumiem jak z toba.
Czy wiesz jak jestes mi bliska ?