Wielka goraczka Mundialu dopadla nawet mnie i to od juz od poprzedniego piatku.
Nigdy nie interesowalam sie pilka nozna,nie liczac krotkiego zachwytu „Tsubasa”,jednak to juz druge MS ktore ogladam. Zadziwiajace jak mozna sie zarazic nawet najwieksza brednia od innych. Powiem tylko plecenie kolorowych, plastikowych sznureczkow pare miesiecy temu.
Mundial to jednach nie byle sznureczki, tylko pasja, zachwyt i poswiecenie. W samym miescie 4500 fanow ogladalo otwarcie na ekranie w centrum. Wczoraj bylo ich ok. 500 osob wiecej.
Mecz Polska-Niemcy. Co ja tu bede wiele komentowac. Zagrywka byla dobra, chlopaki wreszcie ozyli i pokazali na co ich stac, bo w koncu przez caly mecz nawet jesli sami niestrzelili gola, nie pozwolili zrobic tego Niemcom. Rozumiem ze w 91 min. Niemcy sie cieszyli, jednak nie jest wielka satysfakcja strzelic gola dopiero poza przepisowym czasem.
Nie wierze w to, ze nasza reprezentacja dojdzie dalej,ale sami sa sobie winni myslac iz wygraja z Ecuador’em tak latwo ze najlepiej wcale sie nei przemeczac.
Jednak po tym meczu pozemy smialo podniesc glowe i oby powtorzylo sie to w grze z Costa Rica.
Do boju Polkie Orly!!!