Wiesz co Ula, snilas mi sie. Tak, razem z Kinga.
I znalismy sie tyle lat, i nie bylo w tym czasie zadnej przerwy. Siedzialysmy wyluzowane na tej starej wersalce i bylo nam dobrze.
Jednak wiesz co Lara, ty snilas mi sie wczesniej. Bylismy razem na lotnisku, samolot do Dortmundu. Banalne, biarac pod uwage gdzie mieszkamy.

Cale zycie jest droga i to ty wybierasz dokad bedzie kierowala.

Nie wiem co by bylo, gdybym zostala w Polsce. Kim bym byla.
Bylambym z toba? Podziwialambym cie po cichu i ksztaltowala sie na twoja podobizne?
Jednak jestem tutaj. Nadal cie podziwiam ale sie niupodabniam.
Probuje znalesc siebie a wy mi tylko w tym pomagacie.

Mam swoj bilet w jedna strone. Usiade przy okienku i bede sie wpatrywac w chmury czekajac na przystojnego stuardesse ktory mi przywiezie kanapki z szynka i kawe. Po przylocie bede pila herbate na czerwonej wersalce, czekajac na gosci, na te pare najwazniejszych dla mnie osob.

I co Ania, znalazlas siebie znowu w moich notkach?
Czy tez bedziesz czekac na gosci?
Nie wiem kto bedzie u ciebei pukal do drzwi, ale u mnie bedziesz to tez i ty.