Nie pomyslalambym.
Naprawde nie.
Powrocilam tutaj po 2 latach nieobecnosci.
Prawie po 2 latach.
Powrocilam, bo bylam ciekawa swoich starych notek. Czy cokolwiek sie zmienilo?
Tak, duzo. Mimo ze niektore rzeczy pozostaly.
Od czasu mojego ostatniego wpisu zdarzylam zdac mature i dostac sie na studia.
Japonologia z rorszerzona literatura wspolczesna i ekonomia. Germanistyka, kierunek literatuy dzieciencej i mlodziezowej.
Uniwerytet Johanna Wolfganga Goethe we Frankfurcie.
Mieszkam 200km od domu.
To co kiedys wykrzykiwalam w klotniach stalo sie rzeczewistoscia. Jednakze bezu klotni. Poprostu tak wyszlo. Osiagnelam ta wolnosc ktora chcialam miec i nauczylam sie doceniac bliskosc rodziny. Nawiazalam nowe kontakty i przebilam swoja wlasna bariera oddzielajaca mnie od reszty ludzi i miedzyludzkej komunikacji. Odkrylam swoja wlasna ja, ktora nie boi sie postawic na swoim, ktora potrafi byc glosniejsza kiedy trzeba. Nie jestem mala, szara myszka tylko odwazna osobowoscia ktora nosi paciato- kolorowe buty do bluzki w kropki. Nie powiem na tym miejscu kobieta, bo nie sie nia nie szuje. Mam prawie 21 lat i nie jestem ani dorastajaca gowniara ani powazna kobieta. Ale czy kobieta musi byc powazna? Jeszcze dzisiaj lecial program w ktorym stiwerdzono ze kobieta jest pelna tejemnic. Wiec moge jednak nia jestem.
Wiem, ze tak jak narazie jest, jest dobrze. Brakuje mo moze 2-3 rzeczy, ale to nie szkodzi.

Egzaminy za tydzien, a ja chlodzac glowe okladem po wczorajszej imprezie w gotyckej dyskotece siedze tutaj, czekajac na kolejny zakonczony mecz ktory ogloszony bedzie okrzykami radosc na dworzu.
Sasiad z pierwszego pietra bedzie chyba grylowac. Chyba sie zrzygam jesli bede szula u siebie zapach kielbasy.