Jak napisalam w smsie do Daniela…co roku sobie wmawiam ze tym razem Swita sie udadza….i po raz kolejny musze sie rozczarowac…niewiem czy zycze sobie na Swieta Bozego narodzenia duzo…kolecja takej jak w tych nierealnych serialach telewizyjnych soup…choinki, zastawionego stolu i uradowanej rodziny.
Nie wiem czy jest to duzo, ale te zyczenie nigdy sie nie spelnia…
Kiedy jestesmy w Polsce jest to moze godzine siedzenei przy malutkej lawie i tylko niecierpliwie czekanie pewnych osob by moc znowu wyjsc i wrocic do domu.
Kiedy jestesmy w Niemczech….c zdarzylo sie przez moje studia juz 2 rar…siedziemy razem z mama u mnie w pokoju…tak jk w tym roku…przy swieczce, grochem z kapusta i ryba oraz sernikem. jednagze i to nie jest to wyluzowanie siedzenie jak na obrazach. Pol godziny i hyk, mama musi wracac do roboty a ja reszte Wigili i 2 dni Swiat siedze sama jak palec w domu.
Lubie Swieta, lubie blyskotki w oknach sklepow i swiatelka na ulicach. Lubie rynek swieteczny ktory pachnie grzybami i piernikem…lubie Adwent…ale samych Swiat chya nie..jedynie co to spiewanie koled w Kosciele…dziwne, ale moze wlasnie przez fakt, ze w tym roku nie poszlismy na msze sprawil ze spiewalam koledy w domu. Dobrze sie czulam. No i w koncu nikt nie spyszal. Przeciez bylam sama.
Jednakze nie byly to i tak wesole Swieta. I to chyba wlasnie przezta samotnosci. Powrocilam do moich starych ostrych przyjaciol bo nie moglamzburzyc w sobie wojny. Przeciez to wszystko przez ze mnie. Przez ze mnie nie jestesmy z rodzina, przez zemnie mama musi tyle pracowac zeby pomoc mi zfinansowac studia i kolejny wyjazd do Japonii. jednak bylam zla, zla na to ze musi wlasnie tyle pracowac i nawet w Swiat nei moze byc ze mna. Zla ze ubolewa ze nie ma nie w domu a jednoczenie mnie w nim zostawia. Sama.
Miewam teraz bardzo dziwne sny.
W pierwsza noc snila mi sie duzo sala, pozowalimy do zdjec na uczelni mimo ze nie znalam tych ludzi wydawali mi sie bardzo bliscy. Potem jednak Sybille, ktora nie wygladala wprawdzie jak ona ale nie byla powiedziala tylko zebym ja trzymala o chyba zemdleje. No i wlasnie po wypowiedzieniu tych slow zsunela sie na podloge w moim rekach po czym taczela wymiotowac. Jeszcze dziwniejsze jest to ze kiedy jak ak trzymalam, widzialam w moim rekach mojego psa. trzymalam jak tak jak trzyma sie psy czy koto zeby mogla dobrze zwymiotowac. Dziwne.
Nastepnej nocy snil mi sie Sebastian. Mial operacje. Lezylismy obok siebie na sali operacyjnej. Nie wiem dlaczego ale nie mogli zrobic u niego jednego ciecia, dlatego zrobili go u mnie. Pionowe ciecie po lewej stronie brzucha. Nie wygladalo brzydko. Bylo gladkie i cienkie. Nie martwilam sie ze go mam. Ogladalam to tylko i zakleilam plastrem. Nie bolalo.Dziwne.
Dwa tygodnie przed feriami bylam w szpitalu. Kolejny kamien na nerce.Tym razem bardzo malutki.Potem zapalenei macicy nerkowej i pecherza.
Trzeciej nocy snily mi sie robaki. jak ukladalaje na kupke i jakis grubas na niej siedzial.bylam tylko zla ze mi sie zmiazdzyl.Dziwne.
W moim pokoju jest pelno biedronek.Pobudzily sie bo jest w nim znowu cieplo.Ale w miedzy ciasie juz chyba wszystkie wyginely.
Dzisiaj tez mialam dziwny sen. Snil misie moj ojciec. Jakis budynek, niby mieszkanie mojej mamy o ktorym nic nie wiedzalam i potem on. Czasam isie zastanawiam jak by to bylo gdybym go spotkala. Jak by zareagowal. A ja? Trudno opisac to co czulam w snie. Dziwne.

Ciekawe co przyniesie dzisiejsza noc.