pchle-przyspiewki blog

    Twój nowy blog

    Wpisy, których autorem jest pchle-przyspiewki

    „Przykro mi ze musze w taki sposob nawiazac z wami kontakt.

    Moritz M.popelnil w nocy z 31.12.08 na 1.1.09 samobujstwo. Przyczyny tago posuniecia nie sa znane.

    (…)”

    Nie znalam go za bardzo…2 metrowy cichy chlopach z klasy anglistyczno- geograficznej. Zawsze troche przytlumiony przez trawke, ale niby  z glowa na karku.  Dobry uczen, mimo mala wspolprace. Od 2007 student teologi.

    Niewiadomo przez co postanowil isc tym krokiem. Moze problemy w domu? Jego mlodsza siostra zaszla w wieku 16 lat w ciaze…
    Nie wiadomo, nigdy nikt sie nie dowie.

    Ale czasami warto sie zastanowic czy ten cichy kolega z lawki, ktorego czasami sie nawet nie zauwaza i ktory usmiechnie sie lettko widzac znajomego na korytarzu moze ma naprawde przyczyny, by podarowac ten usmiech wlasnie tak zadko.

    3.11.1987- 1.1.2009

    Moritz, mam nadzieje ze tam gdzie jestes teraz, twoja dusza jest uwolniona…

    Wiesz do czego doszlam?
    Jestem ci bardzo wdzieczna, ze zdolalysmy sie poznac

    Kiedy patrze na swoja przeszlosc teraz, to jestes tym nejlepszym jej punktem
    Otaczalimnie ludzie tak bezwartosciowi
    I wiedlaczego takkiedys sie do Ciebie przywiazalam
    i teraz wspominam Cie z sentymentem
    Bylas chyba jedyna osoba, z ktora moglam porozmawiac na tematy bardziej powazne
    niz te prozaiczne codzienne czynnosci
    Moze odgrywal tutaj jakas role twoj wiek,jestes w koncu 2 lata starsza
    Ale ile madrzejsza od tych wszystkich jednostek zyjacych wokol mnie
    a tego nie mozna mierzyc w latach
    niektorzy nadal pozostali tymi szarymi idiotami,ktorych bawi wyjscie na kufel piwa i nieposluczenstwo
    Ciebie chyba nigdy to nie bawilo
    Ty zawsze staralas sie byc ponadprzecietna,staralas sie zglebiac wiedze, dazylas do tego
    Z pewnoscia osiagnelas duzo wiecej niz Ci idioci teraz
    Oni nie maja co zrobic z zyciem, niektorzy poslzi na studia tylko dlatego, ze jakies skonczyc trzeba
    Ty poszlas ze swoja pasja na studia, wiedzialas, ze chcesz to robic.

    „Bardzo mile zakonczenie dnia”

    Jak napisalam w smsie do Daniela…co roku sobie wmawiam ze tym razem Swita sie udadza….i po raz kolejny musze sie rozczarowac…niewiem czy zycze sobie na Swieta Bozego narodzenia duzo…kolecja takej jak w tych nierealnych serialach telewizyjnych soup…choinki, zastawionego stolu i uradowanej rodziny.
    Nie wiem czy jest to duzo, ale te zyczenie nigdy sie nie spelnia…
    Kiedy jestesmy w Polsce jest to moze godzine siedzenei przy malutkej lawie i tylko niecierpliwie czekanie pewnych osob by moc znowu wyjsc i wrocic do domu.
    Kiedy jestesmy w Niemczech….c zdarzylo sie przez moje studia juz 2 rar…siedziemy razem z mama u mnie w pokoju…tak jk w tym roku…przy swieczce, grochem z kapusta i ryba oraz sernikem. jednagze i to nie jest to wyluzowanie siedzenie jak na obrazach. Pol godziny i hyk, mama musi wracac do roboty a ja reszte Wigili i 2 dni Swiat siedze sama jak palec w domu.
    Lubie Swieta, lubie blyskotki w oknach sklepow i swiatelka na ulicach. Lubie rynek swieteczny ktory pachnie grzybami i piernikem…lubie Adwent…ale samych Swiat chya nie..jedynie co to spiewanie koled w Kosciele…dziwne, ale moze wlasnie przez fakt, ze w tym roku nie poszlismy na msze sprawil ze spiewalam koledy w domu. Dobrze sie czulam. No i w koncu nikt nie spyszal. Przeciez bylam sama.
    Jednakze nie byly to i tak wesole Swieta. I to chyba wlasnie przezta samotnosci. Powrocilam do moich starych ostrych przyjaciol bo nie moglamzburzyc w sobie wojny. Przeciez to wszystko przez ze mnie. Przez ze mnie nie jestesmy z rodzina, przez zemnie mama musi tyle pracowac zeby pomoc mi zfinansowac studia i kolejny wyjazd do Japonii. jednak bylam zla, zla na to ze musi wlasnie tyle pracowac i nawet w Swiat nei moze byc ze mna. Zla ze ubolewa ze nie ma nie w domu a jednoczenie mnie w nim zostawia. Sama.
    Miewam teraz bardzo dziwne sny.
    W pierwsza noc snila mi sie duzo sala, pozowalimy do zdjec na uczelni mimo ze nie znalam tych ludzi wydawali mi sie bardzo bliscy. Potem jednak Sybille, ktora nie wygladala wprawdzie jak ona ale nie byla powiedziala tylko zebym ja trzymala o chyba zemdleje. No i wlasnie po wypowiedzieniu tych slow zsunela sie na podloge w moim rekach po czym taczela wymiotowac. Jeszcze dziwniejsze jest to ze kiedy jak ak trzymalam, widzialam w moim rekach mojego psa. trzymalam jak tak jak trzyma sie psy czy koto zeby mogla dobrze zwymiotowac. Dziwne.
    Nastepnej nocy snil mi sie Sebastian. Mial operacje. Lezylismy obok siebie na sali operacyjnej. Nie wiem dlaczego ale nie mogli zrobic u niego jednego ciecia, dlatego zrobili go u mnie. Pionowe ciecie po lewej stronie brzucha. Nie wygladalo brzydko. Bylo gladkie i cienkie. Nie martwilam sie ze go mam. Ogladalam to tylko i zakleilam plastrem. Nie bolalo.Dziwne.
    Dwa tygodnie przed feriami bylam w szpitalu. Kolejny kamien na nerce.Tym razem bardzo malutki.Potem zapalenei macicy nerkowej i pecherza.
    Trzeciej nocy snily mi sie robaki. jak ukladalaje na kupke i jakis grubas na niej siedzial.bylam tylko zla ze mi sie zmiazdzyl.Dziwne.
    W moim pokoju jest pelno biedronek.Pobudzily sie bo jest w nim znowu cieplo.Ale w miedzy ciasie juz chyba wszystkie wyginely.
    Dzisiaj tez mialam dziwny sen. Snil misie moj ojciec. Jakis budynek, niby mieszkanie mojej mamy o ktorym nic nie wiedzalam i potem on. Czasam isie zastanawiam jak by to bylo gdybym go spotkala. Jak by zareagowal. A ja? Trudno opisac to co czulam w snie. Dziwne.

    Ciekawe co przyniesie dzisiejsza noc.

    Co to byl za dzien!
    6 godzin ekonomi jest niczym modna wersja s/m.
    Godzina przespana w domu w celach rehabilitacja duszy i ciala.
    Pozym wieczorem Dom Literacki i spotkanie z Ôe Kanzaburô, przynajmniej to bylo dzisiaj przyjemne mimo przestanych 2h. Nici z zamowionych kart siedzacych.
    No nic, informacje zebrane, nowa ksiazka kupiona i podpisana.
    A teraz mozna powoli zblirzac sie do lozka.
    Free Image Hosting at www.ImageShack.us

    A kiedys tez napisze swoja wlasna ksiazke. O!

    Od czartku do soboty bylam na spotkaniu w Niemiecko- Japonskim Centrum w Berlinie.
    Poza mna nasza Japanologie reprezentowali Antje, Micha, Angela, Sebbo i taki jeden z XX semstra.
    Fajnie bylo, nie mowie mimo troche ulic za duzo w poszukiwaniu schroniska.
    W pokoju na wszystkie 6 osob automatycznie myslalam o koloniach, kiedy bylo sie jeszcze mlodym i glupim.
    Mimo ze w sobote przespalam cala droge zwracajac zawartosc zoladka dwa razy w pociagawej lazience po zielsku pana F. z semestra XX.
    Ale hoho, z wysiaka podniesiona glowa zachowalam pannienska dume.
    Za dwa tygodnie Düsseldorf.
    Tak, jeszem aktywnym Japanologem.

    Kazdny z nas zna nasza polska sytuacje na rynku pracy.
    Kazdy zna chociaz jedna rodzine z korej maz/brat lub zona/corka wyjechala za granice by umozliwic swoimnajblizszym lepsze zycie.
    „Na dzien dzisiejszy w Polsce znajduje sie 100 tysiecy Eurosierot.”
    10 lat temu taka nazwa nie byla znana, chociaz ludzie wyjezdziali juz wtedy. Jednak sytuacje sie nie zmienila, wszyscy mowia o tych co wyjechali anikt nie myli o tych ktorzy zostali w kraju.
    Przeciez ja tez bylam jedna z tych sierot. Emilka tez. Wiem najlepiej co to znaczy.
    Zcisniete gardlo w drode do szkoly, trzamajac reke matki. Idac z wiedza ze po tych 5 godzinach jej juz nie bedzie. Na nastepne miesiace. Nie wolno jednak plakac. Masz 8 lat, ale wiesz ze jej tez jest ciezko.
    Ryunki portretow na Dzien Matki. Twoja mama ma byc najladniejsza, ma miec najbardziej kolorowa sukienke i najwieksy usmiech. Tylko ze ona tego i tak niezobaczy.
    Klopoty w szkole, smiech jednak nie twoj.Do ciebei naleza tylko lzy, ktore nawet nie poplyna. Nie rozmawiasz, nie masz z kim. Nie umiesz a pozatym nie chcesz sprawiac klomotow.
    „66 na 100 dzieci cierpi na zaburzenia psychiczne”
    „Mamo, nie!!”
    Do dzis nie umiem z nikim rozmawiac. Jest duzo rzeczy, ktore nie jest u mnie w porzadku. Mysle jednak ze nie tylko przez to.
    Nie ma co sie rozczulac. Matki w Chinach wyjezdzaja ze wsi do miast.
    Niewracaja po 5 lat.
    Niewracaja nigdy.
    Wiec chyba wszystko jest w porzadku, nie?

    Dzisiaj spotkalam sie ze Svenja. Rok nie widzialam ja na oczy. Siedziac w Extrablatt gadajac o wszystkim i o niczym bylo bardzo milo. Glowny temat? Ciaza i dzieci. Powod? 2 miesiac Svenji. Mam nadzieje ze wszystko sie u niej ulozy. Mimo iz troche w ta watpie…
    Lara niestety sie nie pojawila. Byla u swojej rodziny i czasowo po prostu nie zdazyla. No truno.
    Najsmieszniejsze w tym jest to, ze przy naszym nastepnym spotkaniu Svenja bedzie mama a ja bede na nia czekac z tarba ubranek dla dzieci i pluszakiem pod pacha.
    Doroslismy? Nie wiem, ale nie jestesmy juz tymi osobami ktorymi bylismy w starych notkach.

    A juz nidgy tyle nie zjem. Zwlaszcza ziemniakow z serem i cebula.

    Za poltora dnia ostatni egzamin a z nim poczatek upragnionych feri. Koniec ciezaru nauki ktory siedzi ci na karku. Ahh, jak mi dobrze.
    Tak naprawde jestem ze wszystkim zadowolona. Jednak kiedy siedzie w kuchni u Sibylle albo u Sebastiana mysle sobie..ja tez chem z kims mieszkac, ja tez chcem miec prawdziwa kuchnie, swoj jasny pokoj i wlasne wstawione meble ktore razem z reszta prezentuja taki wspanialy pokoj jak u Sibylle. Czyz nie bylo by wspaniale?
    Nie wiem, bo bardziej boje sie klotni i nieporozumien ze wspollokatorami. Antje bedzie szukala jakegos pokoju, tak naprawde wspaniala okazja…jednak kiedy siedze w swoim malym pokoiku, ktory jest jednoczesnie sypialnia, pokojem goscinnym, kuchnia i mala lazienka wiem ze jestem mi tak dobrze. Oczywiscie chcialambym zeby wygladal inaczej..z innymi meblami i reszta wystroju wewnetrznego. Mimo wszystko jest ok, nie narzekam bo nie moge, bo naprawde jest mi dobrze. Mam swoje dwa male okienka i wrzeszczace dzieci na dole, mala dziure w schodach na 3 pietrze i powoli brak miejsca na ksiazki.
    Tak, jest mi naprawde dobrze

    Nie pomyslalambym.
    Naprawde nie.
    Powrocilam tutaj po 2 latach nieobecnosci.
    Prawie po 2 latach.
    Powrocilam, bo bylam ciekawa swoich starych notek. Czy cokolwiek sie zmienilo?
    Tak, duzo. Mimo ze niektore rzeczy pozostaly.
    Od czasu mojego ostatniego wpisu zdarzylam zdac mature i dostac sie na studia.
    Japonologia z rorszerzona literatura wspolczesna i ekonomia. Germanistyka, kierunek literatuy dzieciencej i mlodziezowej.
    Uniwerytet Johanna Wolfganga Goethe we Frankfurcie.
    Mieszkam 200km od domu.
    To co kiedys wykrzykiwalam w klotniach stalo sie rzeczewistoscia. Jednakze bezu klotni. Poprostu tak wyszlo. Osiagnelam ta wolnosc ktora chcialam miec i nauczylam sie doceniac bliskosc rodziny. Nawiazalam nowe kontakty i przebilam swoja wlasna bariera oddzielajaca mnie od reszty ludzi i miedzyludzkej komunikacji. Odkrylam swoja wlasna ja, ktora nie boi sie postawic na swoim, ktora potrafi byc glosniejsza kiedy trzeba. Nie jestem mala, szara myszka tylko odwazna osobowoscia ktora nosi paciato- kolorowe buty do bluzki w kropki. Nie powiem na tym miejscu kobieta, bo nie sie nia nie szuje. Mam prawie 21 lat i nie jestem ani dorastajaca gowniara ani powazna kobieta. Ale czy kobieta musi byc powazna? Jeszcze dzisiaj lecial program w ktorym stiwerdzono ze kobieta jest pelna tejemnic. Wiec moge jednak nia jestem.
    Wiem, ze tak jak narazie jest, jest dobrze. Brakuje mo moze 2-3 rzeczy, ale to nie szkodzi.

    Egzaminy za tydzien, a ja chlodzac glowe okladem po wczorajszej imprezie w gotyckej dyskotece siedze tutaj, czekajac na kolejny zakonczony mecz ktory ogloszony bedzie okrzykami radosc na dworzu.
    Sasiad z pierwszego pietra bedzie chyba grylowac. Chyba sie zrzygam jesli bede szula u siebie zapach kielbasy.


    • RSS