pchle-przyspiewki blog

    Twój nowy blog

    Wpisy w kategorii: Bez kategorii

    Znowu nie bylo cie w szkole, znowu nie dawalas znaku zycia. Tyle ludzi sie do tego przyzwyczailo, do tego pustego miejsca pod oknem.
    I mnie sie pytaja, czy wiem co tym razem sie z toba dzieje. Lecz ja nie wiem, nie wiem czy byla to noga, czy glowa, czy cos innego. Cokolwiek by nie bylo, cokolwiek mi nie powiedzialas, ja ci tylko przytaknelam.
    Lara spytala sie mnie, czy naprawde ci wierze, ze w kazdym tygodniu jestes chora, ze cie cos boli.
    Powiedzialam ze nie, ale ze czasami lepiej zyc jawa niz rzeczywistoscia. Ze jesli bedziesz chciala powiedziec mi prawde, to to zrobisz. Nie bede cie do niczego zmuszac. Nie odtrace.
    Lecz wczoraj, przy tej szkolance coli z cytryna…czy byla to prawda?

    „Nie ma pewnosci.Nie bylo mozna pobrac probek do laboratorium…ale byc moze mam nowotwor”

    6 czerwca masz isc do nastepnej kontroli…ale czy ja moge ci wierzyc, czy ja chce w to wierzyc?
    W koncu raz mowilas cos podobnego..ale jakos bylo wtedy wszystko inaczej.
    Posunelabys sie tak daleko, zeby wytllumaczyc te dni nieobecnosci?

    Mimo wszystko mam nadzieje , ze tak…

    Bo chcem znowu spacerowac po Louvre ogladajac tysiacletnie rzezby i obrazy.
    Przechadzac sie po Monmatre i podziwiac Paryz noca siedzac nad miastem przy Sacre Coeur.
    A jesli nie z toba, to z kim? Nikt nie dzieli ze mna tych zamilowan. Z nikim sie tak dobrze nie rozumiem jak z toba.
    Czy wiesz jak jestes mi bliska ?

    Dwa materace na podlodze. Dobrze ze nie masz jeszcze prawdziwego lozka.
    Sztaluga nad demna, kartony z obrazami po drugej stronie i dzwiek szumiacych w wietrze zaluzji. Zapach piwerwszych promykow slonca.
    Ten weekend dobrze mi zrobil, nie tylko mi ale raczem nam.Nawet jesli sie na to niezapowiadalo.
    Jak dlugo saczylismy nasze drinki?Liczylas ten czas?Wiem tylko, ze w popielniczce zostaly trzy papierosy. I co jeszcze?
    Te trzy roze znalezione na dworcu
    Te farby na biorku
    Muzyka
    Plonace swieczki
    Opakowania po kolacji z imbisu
    I tak wiele pomyslow.
    Taka masa planow
    Czy wartzo liczyc ten czas? Raczej nie, no bo po co? Niech leci i uplywa.

    „Znasz ta reklame z mucha? Z ta,ktora zyje tylko jeden dzien? Ale nie jest smutna, nie.Wypelnia dzien tym, co sprawia jej najwieksza przynajmnosc…bawi sie,tanczy,kocha. Mozmy moglibysmy sie czegos od niej nauczyc. Co by bylo, gdybysmy przezywali kazdy dzien zycia naj nasz pierwszy, ale i ostatni?”

    I siedze na przeciwko ciebie.Rozmawiamy o blachych rzeczach,ale raptownie naprawde mamy te 18 lat.
    I spogladam w moja pianke z kawy, bo nie umiem patrzyc ludziom w oczy. Na bialym tle przeswituja kawaleczki czekolady.
    Jednak serce znowu bije mi po paru sekundach w stanie zamrozenia i wiem ze wszystko bedzie dobrze.
    I znowu rozmawiamy znowu, tylko ze tematy nie sa juz takie blache.Spogladam ci w oczy, na bardzo dlugo.
    Masz racje, wieczorem zmieniaja sie na brazowe, lub przynajmniej przeswituja brazem.

    -Chcialam umiec dobrze malowac
    -> nie umiem opanowac sztuki, nie lubie malowac,tylko szkicowac.85% „rysunkow” sa czarno-biale ale nie maja tego,co chcialam zeby mialy. Sa „puste”

    -Chcialam grac
    –na skrzypcach:
    -> Gralam rok,potem nie moglam przez niekorzystny plan lekcji. Plany sie zmienily,ale ja nie gram do tej pory.Przyczyna? Mniej lub wiecej raptowna zmiana zamieszkania. A przeciez „musze koncentrowac sie na wynikach szkolnych”.Skrzypce leza w szafie bez dwuch strun
    –na pianinie
    ->Tak,pobrzdekalam.Ale od kiedy Keyboard zepsul sie po uderzeniu o parapet nikt nie moze mi go naprawic…spoczywa w piwnicy
    –na gitarze
    ->Nie umiem, bo nie mam nikogo ktory bi mi w tym pomog.Nie jestem samoukiem.Nowiutka gitara z Warszawy stoi w roku pokoju. Jedyny pozostyly instrument w tych czterech scianach.

    -Chcialam miec kolezank/kolegow.Czasami duze grono,ktore wpada i wypada z drzwi twojego pokoju. Czasami przynajmniej jedna,jednyna przyjaciolke.Taka z ktora znam sie juz lata, z ktora wszystko dzielisz
    –> Kiedy bylam malutka,moim gronem przyjciol byly gory,strumyk..skaly i drzewa.Dwa stare, niewidome konie. Potem las,drzewo z drabinka i uliczka z sasiadami.Tak,z tym jednym ktorym chodzilam do owego lasu,ktory pokazyal mi lisie nory i ktorego psy karmilam
    A potem….potem nie bylo nic,bylo miasto.Ciemnie i puste. I nie bylo drzew, w ktore mozna bylo sie skryc..byla szkola.Duza i jedna samotna ja.Ja, w czterech zoltych scianach, a moje gory byly za szklana sciana.
    –> Emilka, pierwsza osoba,ktora moge nazwac przyjaciolka..ale nie na dlugo. Po roku wyjechala do Wloch.Tak po prostu. Po wakacjach po prostu zniknela i znowu pojawila sie pustka.
    –> Ulka, ktora podziwialam.Podziwialam za jej byt,za to ze umie tak ladnie rysowac,ze moze chodzic do Galerii, ze ma przyjaciol…rozumialysmy sie,ale ja bylam zawsze na drugim planie
    –> Monika, ktora tak mnie zranila chociaz chodzilam za nia jak szczeniak za suka.Bo tak bardzo chcialam.tak bardzo chcialam miec kogos..
    –> Paulina, z ktora chyba najdluzej mnie cos laczylo.Laczylo,ale co? Nie wiem tego do tej pory. Rozlaka bez lez,bez klotni. Tylko przez dwa normalne sms’y
    –> Karo..jeszcze nia jestes,ale jak dlugo zostaniesz? Do konca tego roku,a moze krocej?przeciez powiedzialas, ze pewnei zucasz szkole,bo za czesto chorujesz.Nie dasz rady..ale czy napürawde chorujesz? Przeciez mialysmy tyle przezyc.Zdac mature,jechac do Barcelony,studiowac..

    ->Chce studiowac, z Karo.Mieszkac 100 km od domu w naszym wspolnym malym mieszkanku w ktorym ona wybierze kolor scian a ja wydekoruje wnetrze.
    Chcialam zaczyc zyc,chodzic na studenckie imprezy,budzic sie i myslec czy dam rade isc na wyklady popijajac przy tym kubek mocnej kawy.
    –> Nie wiem co z tego wyjdzie..przeciez chcesz zucic,swiadomie albo i nie..a przeciez wiesz jak mi na tym zalezalo,jak bardzo tym wszystkim zylam…dlaczego jestes kolejna osoba ktora mnie zrani i rozczaruje,nawet jesli mialam nadzieje,ze tym razem wszystko sie uda…DLACZEGO??

    ->Chce studiowac,szkolnictwo.Ale jakie? Niemiecki,ok.Pozatym? Jaki mam wybor?Muzyke,plastyke,religie katolicka?
    –> Muzyki nie moge,nie gram na dwoc instrumentach..
    –> Plastyki nie dam rady,,nie przejde przez klasyfikacje
    –> Religie?Nie,dziekuje

    ->Chcialam umiec hiszpanski i francuski
    –> Hiszpanski zaczelam,bylam tylk opare razy na zajeciach. Za bardzo zagubiona czulam sie posrod tych wszystkich ludzi
    –>Francuski nie umiem, mimo ze mam go juz 2 rok w szkole.Nie zglaszam sie, nie czytam, nie odpowiadam. Wtydze sie, ze nie umiem wymowic slow. Zreszta tak samo jak na Angielskim.Od kiedy mamy nowego nauczyciela i potym jak za nic nie mogl zrozumiec mojego wypracowania ktore czytalam,przyrzeklam sobie ze juz nigdy nie zglosze sie w sprawie prac domowych.

    ->Chcialam byc szczupla
    –>Nie jestem

    ->Chcialam byc w zwiazku
    –>Przez 18 lat,mialam jeden jedyny.Szybki i nawet nie bolesny..tylko tak strasznie nojtralny ,nawet jesli w ciaguniego wszystko bylo w rozowych kolorach

    ->Chcialam stac przed milonem ludzi i udowodnic im ze cos umiem
    –>Stalam, nie przed milionem.Stalam z wiedza ze robie cos zle

    ->Chcialam bym przebojowa,otwarta
    –>Nie jestem

    ->Chcialam byc inna
    –>Jestem taka jaka jestem

    Podsumowujac?
    Jaka jestem,czym jestem?
    Samotnym wilkiem,z planami na przyszlosc delikatnymi jak banka mydlana.Z przeszloscia ciezka jak granit.
    Samontym wilkiem,ktory nie wyje do ksiezyca, bo musial by wtedy spojrzec w gwiazdy i zdac sobie sprawde z tego, jaki jest samotny.

    Krotko i na temat:
    pierwszy tydzien ferii Wielkanocnych,choc jeszcze lezacy tak daleko w przyszlosci jest juz zaplanowany-
    pakowanie swoich trzech i pol rzeczy oraz lot na wyspy Brytyjskie.
    bez rodzicow, bez stresu.
    Tylko Karo(Martin,Mario)Londyn i ja.
    Co do meskej obstawy, to jest jeszcze pewna,ale my juz ich przekonamy.
    Ale wytlumaczce mi jedno…dlaczego nie moge wracac do domu po 20,ale za to pojechac na pare dni na wyspy?

    Rodzice bywaja dziwni..

    Ale i tak ciesze sie jak prosiak ktoremu dopiero wlano zarcie do koryta XD

    Jak taki maly matylek, ktory dopiero wyszedl ze swojego kokonu i jeszcze nie pewnie rozprostowuje swoje wilgotne skrzydleka na wiosennym wietrze…

    Po raz trzeci nie dalam rady skupic sie nad glupia droga i kierownica. Glupi skret w lewo zdecydowal o tym ze przez nastepne 3 miesiace nie moge zasiac za kierownica..trzecia pod rzad porazka i zwiazany z tym brak kawalka plastiku…
    Ja, jak to ja…to boli, wiedza ze jesli opowie sie o tym w domu spowoduje to kolejna klotnie, ze przy temacie samochodow szybciej zmienie temat proszac o papierosa..
    Psychika to naprawde skomplikowanie zbudowany schemat…wyzalic, wychlupac sie u kogos…nie mialam.
    Glosu, dotyku, wzroku tez….a to przeciez boli.
    Ramie tez boli, ale nie tak bardzo…i przynajmniej zwrca uwage na cos innego…
    Kolega mnie sie pyta, po co to mi tak naprawde. On ma ponad 20 lat i nawet o tym nie mysli.
    Tak, po co mi..? Bo nie lubie jezdzic autobusami, bo nie lubie prosic ojca zeby mnie gdzies zawiuzl bo mieszkam przeciez na taim zadupiu, gdzie normalny autobs jedzie raz na pol godziny..
    Bo chcem, bo lubie…bo w domu mnie cisna.
    Bo wszystcy jezdza…
    Jak wiadomo co roku , i w tym bylam na doroczne Swieta w Polsce. Ale jakos od tego razu coraz bardziej odczuwam jednak chec bycia na swoich wlasnych smieciach za Odra podczas czegos takiego jak Boze Narodzenie czy Wielkanoc.
    Nie wiem, po prostu mnie nie korci juz tak bardzo a i chec trace w probach i nadziej ze wlasne te , tak te Swieta w tym roku bede udane. I to cale a nie pare godzin.
    Trace na tym sily bo jak powszechnie wiadomo, tak sielankowo nie bedzie.
    Mimo wszystko nie przekreslam calych feii, bo uwielbiam wieczore i noce spedzone u Chudego. Szkoda tylko ze tak zimno, bo by mozna bylo jak w lato posiedziec na parapecie.
    Jednak wiadomo, ze takie przyjemnosci tez nie moga byc take wspaniale, bo nie zapominajmy o wpanialym wujaszku A., ktory lazi wszedzie z tym swoim wypasionym bebonem i buraczana geba.
    Tak wiec jak by nie bylo, czy to wiek czy rozum sie na starosci mi taki robi…ja chyba najbardziej lubie czas spedzony w Polsce w czasie wakacyjnym.Kolonie,kopa ludzi,zabawy. I pomyslec ze takie dwa tygodnie wystarczaja mi na caly rok.
    Chyba nie jesem wiec zbytnio wymagajaca?
    Mimo ze w postanowienia Noworoczne nie wierze, i tak stawiam sobie od paru lat te samo:schudnac.Kto wie, moze sie w tym roku wreszcie uda? Ale chyba tak, teraz mam wsparcie..bo juz dawno nie mam takej silnej woli zeby przezyc to sama. Wole juz uzalac sie nad soba albo szukac winy u innych.
    Tak przeciez najlatwiej,nieprawdaz?
    A czy sie zmienilam przez ten rok? Chyba nie, a jesli to nie duzo. Ja wogole jestem wolna osoba,ale w tym roku ruszam tylek z miejsca.
    Ale to tylko dlatego ze mam wsparcie.
    I miejmy kuwa nadzieje ze sie uda bo mnie to juz zaczyna denerwowac.

    Wczoraj moja szkola obchodzila 30lecie swojego istnienia.YUHU!
    Ja, jak to ja zglosilam sie oczywiscie to sekcj muzycznej.
    Nie na gitary przeciez, bo moja biedulka stoi juz dosc dlugo dotykana tylko przy zcieraniu kurzu.
    Nie na sile do chorku szkolnego bo spiewac nie umiem.
    Nie do orchiestry bo moje marzenie o graniu na skrzypcach skonczylo sie na ostatnich 3 strunach, starannie zapakowanych w szafie.
    Tak wiec…na bebny, grupa rytmiczna bo w koncu walic na bebnach to chyba mozna sie szybko nauczyc. A szybko bylo trzeba bo mielismy tylko pare dni przed wystepem.
    Ale nie zaluje bo bylo cudonie. To nic ze bylam najstarsza w grupie i dalam maluchom grac na bebnach a sama zlapalam palke i cos co do tej pory nie wiem jak sie nazywa i stukalam sobie w tle.
    Bylo warto siedziec caly dzien w szkole i najwiekszym pospiechu pojechac dwa razy do domu..oj bylo warto.
    Wszystkie grupy prowadzila grupa muzyczna farfarello ale jakos najbardziej lub najintensywniej zajeli sie moja. Tom, bo on prowadzil wiekszosc czesc byl po prostu super. Mozna by sie bylo spodziewac muzyka, ktory nie umie obchodzic sie z mlodzieza i przedewszystkim dzieci,ale nie…naprawde bylo super zwlaszcza kiedy doszedl potem Joschi. Uwielbiam tego mezczyzne. Mial taki szarm,taka..muzyczna aure. Wieksza widzialam juz tylko u Mani’ego,skrzypka grupy…wszystcy byli cudonwni i strasznie kochani. Konzert wieczorem bym lepszy niz mozna bylo spodziewac. Dzieciaki daly sobie naprawde dobrze rade. Jednak najwiecej owacji zebrala orchiestra,ktorej muyzcy byli jednak zwalszcza z innej szkoly, no i oczywiscie farfarello.
    Konzert grupy byl…po prostu wow.
    Nie wiem jak opisac skrzypka zyjacego swoja gra w czerwonym swietle, jak opisac cala atmosfere…bylo cudowie i to tak, ze plakalam kiedy ouszczalam budynek po uslyszaniu zaledwie 3 piosenek…rodzice mnie odbierali…wychodzilam i plakalam.W tym dniu spadl pierwszy snieg..
    I kiedy tak sobie padal ja zciskalam pod plaszczem plakat z turnee z autografami, a w kieszeni spoczywal aparat..
    I teraz moglambym dalej plakac, teraz kiedy spogladam na owy plakat wiszacy na scianie..niedlugo dojda obok niego moje zdiecia z Tomem i Joschi’m…
    Chcialambym zeby mnie pamietali…Joschi sie z boku do mnie usmiechnal. Tak po prostu jakbypozdrawial starego przyjaciela…
    Nie porzegnalam ich, nie moglam…i to mnie troche gryzie. Ale jeszcze bardziej gryzie fakt, ze chaialambym byc muzyce tak blisko, tak blisko jak oni ale nie moge tego osiagnac..
    Kiedy zaczne studia, tak..wtedy naprawie skrzypce…zaczne grac od poczatku…Mani, moze sie jeszcze kiedys spotkamy…moze niedlugo na jednym z waszych nastepnych konzertow..moze…moze kiedys.

    YES!
    Rodzice sie zgodzili, jesli szkola wyrazi zgode, czytaj jesli spelnie warunki pojade w nastepnym roku szkolnym na 3 tygodnie do Ameryki w celach projektu „wymany uczniow”.
    YES!
    Bede mogla podszkolic mo jangieslki na moja slowna mature z tego jezyka.
    YES!
    Jesli wszystko sie uda to ostatnie dw lata szkoly spedze pod znakiem podrozy..w nasteonym semestrze Paryz, na poczatku nastepnej klasy Barcelona i gdzies,jakies miejsce w Ameryce..

    Kurde, jak ja sie ciesze*g*

    Moglambym juz trzymac w lapkach mala plastikowa karteczke i nie musialambym meczyc sie w smierdzacych autobusach…
    Moglambym jechac autem ktore na mnie czeka, ktore dzis odbiore i bede myc cala sobote.
    Moglambym,ale nie bede…
    bo nie zdalam tej cholernej praktyki. Nie moge patrzec na moja nauczycielke a bede musiala jeszcze zniesc z nia najstepne meczace godziny…ja nie moge.

    • RSS