pchle-przyspiewki blog

    Twój nowy blog
    Wreszcie zrobilam to, co chcialam zrobic juz dawno ale nigdy nie moglam sie na to zebrac, bo zawsze odkladalam to na „pozniej”.
    Tak jest, poszlam na moj pierwszy trening, na fitness :)
    Bylo super i przedewszystkim wcale nie tak jak myslalam: superchudziutkie istotki albo napakowani muskulami faceci gapia sie na „nowego, niezgrabnego, tego troche grupszego”
    WCALE NIE! Nie bylam jedyna „przy tuszy”,ani nie jedyna ktora nie wiedziala co zrobic z nogami ktore przeciez tak przeszkadzaja(pomijajac Karo, ktorej zawdzieczam moj pobyt na drugim koncu miasta,ale co sie nie robi dla ciala). Nikt nie wlepial w to gal. W koncu sam kiedys tak zaczynal.
    Pierwszy chyba raz, sport sprawial mi naprawde przynajmnosc.
    I w koncu mam motywacje, do nastepnego lata miec wiecej niz dwie pary spodni(teraz juz jedna, bo mi drugie sie przecieraja)i to o numer mniejsze a moze i o dwa.
    TAK JEST,DAM RADE!
    Klasowki sie skonczyly.
    Zostala juz tylko religia. Uczyc sie nie bede bo nie ma czego. Przedstawienie tematu na biologi. Znalezienie cos o kobrze nie powinno byc bardzo trudne. Gorzej z zywym wezem,ale to juz robota Anny-Marii.
    Wrescie moglam napisac podanie do realu,- o robote na pol etatu. Ok.10 godzin tygodniowo i wlasne grosze na wlasnym kacie. Nie pierwsze zarobione pieniedze, ale pierwsza dluzsza praca.
    Oczywiscie jak mnie przyjma,ale w koncu nie sa jedynym sklepem ktorzy zyje z roboty studentow i maturzystow.

    Powoli odczuwam co to znaczy miec 18 lat.

    Podanie napisane, zdjecie wklejone. Nie szkodzi ze z tamtego roku. Za szkoda bylo mi resztki z tegorocznego kwietnia.

    Dzis po w-f…ide sobie z Karo jakby nigdy nic.
    Ja:”Widzisz ta dziewczyne na przeciwko, z plecakiem na podlodze? To o niej ci mowilam”
    Przechodzimy, oczy twardo skierwonane na sciane
    Ja:”Rozumierz teraz?”
    K:”Ale ona sie na ciebie patrzyla,nawet takimi blyszczacymi oczami”
    Ja:”Czyli pod motten:Urgh..znowu ona”

    Prawie 4 lata znajomosci, glebokiem znajomosci. A teraz patrzy na mnie z pogarda…
    A przez co? Do konca sama nie wiem,ale i tak sie raczej z tego ciesze.

    Mala,spokojna demonstracja w centrum miasta.
    Posrod okien budynkow, przed szybami ludzi zanurzonymi w rytm stukotu w klawiatury a nad plajstrem asfaldu,po ktorym krocza ludzie zanurzeni w siebie i swoja rzeczywistosc.
    Bialo-czerwone plutna powiewiajace w powietrzu,odzwierciedlajace bol i cierpnienie miedzy zelaznymi czolgami.
    Nie wiele ludzi spogogladalo do gory, mala dziewczynka w rozowej kurteczce.
    A z fonatanny, w ktorej w czasie lata dzieci tak chetnie bawia sie stumieniami orzezwiajacej wody…plynela woda czerwona, pozostawiala slady na szarych scianach..
    Nikt nie umoczyl dzis w niej reki.
    I take wlasnie dziela wychocza kiedy autorce bloga nudzi sie o 1 w nocy..
    Wraaaaaaar! Wrocilam,zyje i miewam sie dobrze. A jak mialo by byc inaczej jesli juz tydzien siedzi sie na swojej lenowej dupie i nie robi nic? Tydzien mi jeszcze zostal..tak tak, mam ferie :) Chociaz az taka leniwa moze i nie bylam-zdalam teorie na prawko! 6 niedospanych nocy bylo tego warte bo pozostalo mi tylko zaliczenie praktyki,a to powinno isc juz szybciej. Czyli na nastepne wakacje juz moge sobie jezdzic niewiadomo gdzie..ehem…tz. moze gdzies do Goworowa i spowrotem ;P
    Eh..dwa tygodnie to jednak za malo…juz trzeba zaczac sie uczyc..a mi sie tak nieeechcee…
    Przedwczoraj doszly do nas zdjecia. 2 stare zdjecia liczace ok.80 lat na nowym blyszczacym papierze. Z ich starosci pozostaly jednynie czarno-biale kolory, widoczne wyrwane miejsce i ludzie, ktorzy utrzymali sie na nich na wieki. Zdjecia moich przodkow, niezyjacych, zamordowanych przodkow. Moja prababcia.Mloda,ok.30 letnia kobieta. Krotkie czarne wlosy, z grzywka na tym samym boku na ktorym zaczesuje ja i ja.W reku ksiazeczka od naborzenstwa.
    Moja praprababcia.Juz ze zmarszczaki na twarzy,ciemna husteczka na glowie.Spracowane recy kobiety pracujacej.
    Siostra mojej praprababci ze swoja corka, o ktorych istnieniu nigdy nie wiedzialam..
    Na drugim zdjeciu, dwa domki, jednen spichlerz. Na ich tle praprababcia z trojka najstraszego rodzenstwa mojej babci…
    Stefania,najstarsza,przezyla wojne.Na zdjeciu pucowata blondynka z duza biala kokarda na krotkich blond wloskach..5lat
    Wladziu..jednyny chlopiec i spadkobierca nazwiska.Rownie okragly na buzi jak jego dwie siostry. Sukieneczka z tego samego bialego materialu jak u siostr po bokach…2 latka…podobnie jak Genia/Eugenia, ktora inne od swojej starszej siostry ma moze jednynie oczy…nie przezyl wojny…4 latka..
    Cala trojka tak do siebie podobna..nie czynia to tylko te same ubranka, ten sam kolor i zciecie wlosow..
    Tak niewiele po nich zostalo..dom,ten dom ze zdjecia naprawde jeszcze stoi..bylam tam,widzialam go..80 lat bo zrobieniu tych zdjec,ok.70 po ich wymordowaniu..widzialam fundamenty spichlerza,chodzilam po tej samej ziemi..stalym w tych samych miejscach na ktorych zostali uwiecznieni.
    Tak nie wiele po nich pozostalo..moje imie z bierzmowania po prababci,pieprzyk na policzku ktorego jestem 4 pokoleniem,dwa ostatnie zdjecia..i tyle bolu,tyle straty i nienawisci…tyle strachu i niewiedzy..
    W nastepne lato juz tam bede,znowu do nich pojade,znowu ich odwiedze. Oni wiedza ze tam bylismy,ja to wiem.
    Na Ukraine,na stare polskie ziemie..do domu przodkow,do mojego domu…poczekajcie na mnie..

    ..kiedy po prostu nie chce sie nic.
    ..a powinno tak wiele.

    Kadzidelko rozplywa sie w powietrzu.
    Za oknem raptownie tak pochmurno.

    Sa takie dni kiedy tesknie za sloncem…

    Moja szkola wyprawia co roku zawody sportowe. Dziedzina-bieg dlugodystansowy na 7 kilometrow. W tamtym roku zadowy odpadly, za duzo terminow. W tym roku, odbeda sie 2 razy.Dzis i jeszcze raz pod koniec. Pierwszy raz bralam w tym udzial. Duze emocje i przezycia. Brak dobrego snu od 5 rano. Wszystko pieknie i dobrze,ale 20 minut przed wyjsciem do autobusu dostaje sms od Karo ktora mnie odebrac z przystanka bo nie wiedzialam w ktorym miejscu jest start. Pieknie! I co niby mam robic? Nerwy,panika proba porozumienia sie z dwoma innymi osobami. Nic,ide w ciemno. Na szczescie zadzwonila do mnie Sarah i wszystko dobrze sie skonczylo. A bylo naprawde fajnie, nawet jesli na koniec myslalam ze moje zebra eksploduja. Przebiegniecie pod wielkim napisem „META” to wspaniale uczucie. Nawet jesli nie mozesz juz oddychac masz ta wspaniala satysfakcje doszlas do celu. Teraz wiem o czym mowila Sarah z Katja. O tym dobrym uczuciu kiedy wychadza z fitnessu. Tez chcem sie do niego zapisac. To moja wielka motywacja do zdania wreszcie prawka, bo dobiero kiedy bede miala wszystkie sprawy z nim zwiazane za soba bede mogla chodzic na fitness. A wiem ze warto.
    Zwlaszcze kiedy patrze na moj dyplom, ktory powiesilam sobie nad biorkiem na pamiatke tego zwycieskiego uczucia.
    Dojscie do celu, wytrzymanie..satysfakcja.
    Oczywiscie byli tez tacy ktorzy biegli amok i przebiegli caly odcinek przed 23-28 minut a nie tak jak ja przez 55:17. Wiadomo ze nie zawsze mozesz byc najlepszy,ale sama wiedza ze sprobowales i wytrzymales strasznie opdbudowuje.
    Ja tez cos umiem, tez cos moge jesli tylko chcem!

    Po smsie Karo, myslalam ze wszyscy maja mnie w dupie i tak naprawde nikt sie mna nie przejmuje. A jednak nie.. to tez dobre uczucie :)

    Cosik jeszcze na fotoblogu :)

    Znowu natrafilam na zdjecia siostr Olsen,no wiecie Mary-Kate i Ashley.Nie wiem dlaczego ale zawsze kiedy widze je razem ogarnia mnie w srodku jakes dziwne uczucie, takie ktore go nie umiem opisac bo naprawde nie wiem czym jest…bardzo gleboko ukryte i w takich momentach delikatnie wychodzace na wierzch, przebijajac sie przez warstwy innych uczuc.
    Zawsze chcialam miec rodzenstwo..wiem jak to jest je miec bo w koncu z Chudym wyrastalam do 10 roku zycia mimo ze jest „tylko” moim ciotecznym bratem.
    Zawsze chcialam miec ta siostre czy brata za sciana,wiedzac ze moge zawsze do niego isc,wiedzac ze nie jestem sama nawet jesli by mi sie tak zdawalo..
    W gruncie rzeczy,napewno rodzenswto mam. Moj ojciec,jako ojciec ktory mnie zplodzic a nie moj wujek ktory mi go zaszepuje,napewno wyszedl ozenil sie po raz drugi. Napewno ma dzieci. Napewno mam rodzenswto. Mlodszego brata,siostre a moze ich obydwu? Do dzis nie wiem, dlaczego moja mama nie utrzymowala z nim kontaktu i dlaczego ja ich az tak danwo go nie widzialam. Rok temu postanowilam,ze majac 18 lat dowiem sie wszystkiego, ze mu napisze…teraz mam 18 lat i 2 miesiace i nadal nic w tym kroku nie zrobilam..
    Zycie jest czasami dosc dziwne.A moze tylko bycie doroslym?
    Scena pierwsza,dom 6.30.
    Kochana mama znowu pyta sie jak leci prawko Natalii. Szczerze odpowiadam ze nie wiem.Nie dodaje ze mnie to tez nie interesuje.
    Kochana mama mowi ze napewno juz ma wszystko skonczone.Mowie ze napewno nie bo nie umie dobrze jezdzic.
    Sama juz nie wiem jak,ale doszlo do niezlej klotni. Przeciez bylo trzeba mowic ze mnie prawko niezbyt interesuje,przeciez bylo wczesniej przestac i nie wyciagac na tyle kasy. U mnie przeciez to tak zawsze…
    Wysypalam jej przed nos wszystkie moje oszczednosci,mowiac ze jesli tak to jej wszystko splace. No ale w koncu po co jej chcem oddac.przeciez to i tak jej pieniedze. Trzasnelam po raz drugi,tylko teraz juz drzwiami. Pol godziny siedzialam na przystanku,nawet jesli moglam siedziec tylko 10 min.
    Scena druga,dom 14.00
    I wszystko znowu jest po staremu. Kochana mama lazila za mna tak dugo az nie wytrzymalam i sama sie zaczelam smiac.
    Dlaczego sie smialam jesli pol dnia temu bylam gotowa plakac?
    Dziwne to wszystko…
    ale kase i tak splace. Kiedy uporam sie z wazniejszymi rzeczami, zaczne pracowac w Real’u. 10godz. tygodniowo,ok.300€..

    • RSS